wtorek, 17 lipca 2018

Zielony muchomor.


Muchomory są bardzo malownicze. 
Nie mogło i w tej grzybowej serii kilku przypadków zabraknąć. Na początek chcę pokazać wam zielonego. 
Na potrzeby zdjęcia zamieszkał na chwilę w moim, przywiezionym z warsztatów w Woziwodzie, słoju z paprotką.
Jak widać i mech i paproć nieźle sobie radzą.
A w tle wystąpiła kolejna z moich paprotek. Spotkałam ją w którymś z wielkich sklepów budowlanych. Zamęczoną, zmaltretowaną, za jakieś drobne pieniądze. Widać było że jeszcze walczy więc postanowiłam dać jej szansę. Po miesiącu u mnie wygląda o niebo lepiej. 


Muchomor ma wszystko co powinien mieć porządny ceramiczny muchomor. Ma kropeczki na dekielku, pod spodem blaszki i kołnierzyk oraz "skarpetkę". 


Wyrósł na 6 cm w górę. 




niedziela, 15 lipca 2018

Wronie uszy




Wronie uszy tak nazywany bywa grzyb który był inspiracją do powstania tych dwóch ceramicznych grzybów. Tak naprawdę były trzy sztuki ale wykazałam się wyjątkową niezręcznością i jeden zniszczyłam rzucając w niego szczypcami.
Ale wracając do grzybów. Wronie uszy - już widzę wronę z takimi trąbkami wystającymi z głowy :D - czyli lejkowiec dęty był tu inspiracją.




Mniejszy z nich ma niecałe 8 cm wzrostu, większy odrobinę więcej niż 9 cm.
Już je widzę jak wychylają się z mchu i liści paproci w jakimś domowym lesie.
:)




piątek, 13 lipca 2018

Liliowy akcent.



Drugi niewielki grzybek również, jak poprzednio pokazany, stoi samodzielnie ale oczywiście ma na dole dziurkę dzięki której łatwo go można ustabilizować w podłożu. Łączy w sobie chłodne zielenie, odrobinę koloru kremowego a na kapeluszu ma liliowe akcenty.
Ma 5 cm wzrostu.




czwartek, 12 lipca 2018

W czerwonym kapeluszu.



Widzieliście w poprzednim wpisie "fotkę rodzinną"? Dziś rano pierwsze z tych grzybów wyjęłam z pieca już w kolorze.

Zaczynam nową letnią serię grzybków takim małym, w czerwonym kapeluszu.
Ma trzy centymetry wzrostu, jest tak zrobiony że sam stoi, nie trzeba go do niczego mocować. Ma piegowatą białą nóżkę z zielonymi akcentami.


:)

sobota, 7 lipca 2018

Fotka rodzinna


W końcu przestałam lepić i wypaliłam wszystko co w ostatnim czasie zrobiłam. Dziś rano otworzłym piec po wypale i wyjęłam z niego między innymi taką pokaźną grupę grzybów. Teraz czeka je szkliwienie.
Ale musiałam, kolejny raz musiałam zrobić im wspólne zdjęcie. Fajnie wyglądają razem takie matowe i wciąż bez koloru. 





No to wracam do szkliwienia.
:)