wtorek, 25 lipca 2017

Stadko


Wylęgły się z błotka.
Dorosły w ogniu okrutnym.

;)


Przysiadły na ostrokrzewie.





A potem jeszcze na chwilę na cisowych gałązkach.




A już całkiem niedługo przysiądą, tym razem w komplecie, na jarmarkowym stoisku na Rybackim Pobrzeżu.
Jeszcze o tym nie pisałam ale ulica na której ostatnio bywałam jest właśnie remontowana. Wracamy zatem tam gdzie już byliśmy. Nad Kanał Motławy, niedaleko Żurawia, tuż obok Muzeum Morskiego :)

poniedziałek, 24 lipca 2017

Groszki i róże.


Nareszcie! Nareszcie odmiana ;)
Wyrwałam się z grzybowego kręgu na chwilę. Dziś mam dla was naszyjnik który kojarzy mi się z tytułem piosenki chyba najbardziej znanej w wykonaniu Ewy Demarczyk. Co prawda tam inne groszki ale skojarzenie przyczepiło się do mnie tak mocno że odczepić się nie może. Na tyle mocno się do mnie przyczepiło że przesłuchałam różne wykonania tej piosenki, dowiedziałam się że autorem jest Henryk Rostworowski . Nie wiem czy też śpiewał tę piosenkę, nie znalazłam na YT nagrania ale przecież nie wszystko tam jest ;) a ja tu w panice przed Jarmarkiem Dominikańskim - nic nie mam! nic nie mam!! - nie mogę sobie pozwolić na porządne poszukiwania.
Chyba najbardziej przekonała mnie wersja Natalii Przybysz z koncertu na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu z 2011 r. 


Wracając do tematu. Naszyjnikowego nie muzycznego. 
Naszyjnik niewielki, Kolory różane, groszkowe. Jedno ziarnko groszku ukryte we wgłębieniu. Rozmiar niewielki - oczko o średnicy 2,5 cm, "obróżka" (jak tę cześć inaczej nazwać??) własnoręcznie wypleciona. 




Uwielbiam groszek! 
:)

sobota, 22 lipca 2017

Już jesień?


Zazwyczaj człowiek ma jakieś plany. A plany mają człowieka... ;)

Taaak, miałam wczoraj plan na zdjęcia w ogródku, z ptaszkami, zieleń, lato, ćwir.
Ale prawie cały dzień padało i przełożyłam sprawę na później. Ale przecież nie może być tak że nic się nie wydarzy. Od jakiegoś czasu miałam pomysł na kolejną fotkę z grzybem i chyba ta chłodna, deszczowa pogoda sprawiła że nabrał on w końcu kształtu. 
Bo taki klimat mi właśnie chodził po głowie. Jesienny zmoknięty las, zrudziałe "mchy", jakaś kałuża, i grzybek odbijający się w wodzie.



To był pierwszy grzybek w tej serii, któremu wymyśliłam nowe blaszki. Dokładniej wymyśliłam sobie jak mu zrobić te blaszki i udało mi się. Takie zróżnicowanie chodziło mi po głowie od jakiegoś czasu i naprawdę jestem zadowolona z efektu. 




Grzybek nie jest wysoki. ma 4,5 cm.
Średnica kapelusza - 3,5 cm.





czwartek, 20 lipca 2017

Smardz jak papryczka.


W końcu przyszedł czas na ostatniego smardza. A powstał jako pierwszy. 
Jest najwyższy - lekko ponad 8 cm, ma kapelusz jak papryczka i udaje że jest magiczny. Albo że potrafi zrobić "puffff" jak purchawka. ;)







Z całą pewnością zrobiłam mu zbyt dużo zdjęć ;)


wtorek, 18 lipca 2017

Smardz. Złocisty.


Ten smardz powstał jako drugi i jako drugiego chciałam go Wam pokazać. Jest niemal czarny, nóżka nie do końca matowa z lekkimi chłodnymi przebarwieniami a struktura kapelusza podkreślona mocno błyszczącym szkliwem ze złotym połyskiem. Można by pomyśleć że kapelusz jest z metalu ale nie, to wciąż ceramika.
Wzrost 6,5 cm.





Wbrew temu co tu ostatnio pokazuję robię dużo różnych rzeczy ale tylko grzyby są naprawdę dokończone. Niedługo mam nadzieję uda mi się trochę pozmieniać tematykę. 
Ale czas goni szaleńczo.
Za chwilę niemalże ;) zaczyna się Jarmark Dominikański a ja oczywiście nic, nic, panika prawie. 

:)

poniedziałek, 17 lipca 2017

Smardz. Mokume glinę.


Na wstępie wyjaśnię tytuł wpisu. Mokume glinę - taki żarcik, nawiązanie do techniki mokune gane (tu wyjaśnienie na czym polega) bo tak jak w tej technice, stworzyłam warstwy, przenikają one przez cały kapelusz grzyba co widać na zbliżeniach - w dziurkach, warstwy te tworzą charakterystyczne "drewniane" wzory i tylko metalu nie użyłam. 

Wymyśliłam sobie te smardze niedawno, specjalnie dla nich wystrugałam sobie odpowiednio małe narzędzia i powstały trzy sztuki. Każda inna. Ten był ostatni. Trochę się bałam czy przypadkiem wzór nie zniknie pod wpływem szkliwienia. Próbki które zrobiłam niestety na to wskazywały. A tu niespodzianka! Udało mi się na tyle delikatnie położyć szkliwo że kolor wręcz jest podkreślony, bardziej soczysty niż był. 
To była bardzo miła niespodzianka.

Grzybek jest trochę większy niż poprzednicy - prawie 7 cm wzrostu.





I jak wam się podoba?
Ja się wyjątkowo dobrze bawiłam kombinując przy tej formie grzybowej.

:) 

niedziela, 16 lipca 2017

Ptaszyna


Po kilku dniach przesiedzianych od rana do nocy w pracowni, dziś wyrwałam się na chwilę na rower. Stała trasa, żadnych dodatków, żadnych nowych odkryć, jedynie chwila przerwy w połowie by zrobić kilka zdjęć. Zabrałam ze sobą ptaszynę o wytrzeszczonych oczkach i z nastroszonymi skrzydłami. 


A po powrocie zrobiłam jeszcze kilka zdjęć na których lepiej widać detale.
Kwiatki na grzbiecie, piórka i nóżki.






sobota, 15 lipca 2017

Na kolorowej łące


Miałam całkiem inny plan. Ale plany trzeba czasem skorygować.
Planowałam wpis na wczoraj. Planowałam zdjęcia "na niebiesko". Planowałam innego grzybka.
W planie rezerwowym były kocie obrazki.
A tu zdjęcia paskudne zrobiłam, potem utknęłam w pracowni do późnego wieczora.

Nowy plan narodził się gdy zasypiałam. 
Też lekko został skorygowany, 
Trzeba być elastycznym ;)

Nowy grzybek ma wzrostu około 3,5 cm i podobną średnicę kapelusza. Ma grubsze blaszki niż poprzednicy - wymyśliłam sobie nowy sposób robienia blaszek i teraz grzyby są bardziej zróżnicowane. Jak zobaczycie wkrótce bardzo mnie bawiło to różnicowanie. 





:)