środa, 20 lutego 2019

Nad ciemną wodą


Dziś chciałam pokazać Wam kolejny ceramiczny pieniek który powstał jesienią.
Zastanawiałam się jak go pokazać, jaką mikro bajkę tu opowiedzieć.

Wyobraziłam sobie las, ciemny, późnojesienny, może taki pod koniec zimy, już bez śniegu ale jeszcze bez zieleni. wyobraziłam sobie ciemną wodę, staw, może wolno snujący się strumyk. Na brzegu wśród dywanu mchu, został po drzewie pień, który zasiedliła rodzina niewielkich grzybów o zielonych kapeluszach. mech odbija się w wodzie, na powierzchni unoszą się igły opadające z okolicznych drzew.
Cisza i spokój, jeszcze chwila i cały las oszaleje wiosennie.


Ceramiczny pieniek sam w sobie jest całkiem miłą ozdobą ale może też bardzo ładnie wyglądać w lesie w słoiku lub doniczce z paprotką.





Rozmiar pieńka z grzybami jest niewielki. Wysokość maksymalna to 3,2 cm. Średnica to 4,8 cm.






sobota, 16 lutego 2019

Tańczące grzyby


Naszyjnik z tańczącymi grzybami musiał poczekać na chwilę w której go pokażę wszystkim bo był prezentem. 
Wczoraj wieczorem dowiedziałam się, że niespodzianka się udała i podobała i bardzo mnie to ucieszyło.


Podstawę stanowi, jak niemal zawsze u mnie, ceramiczne oczko ręcznie zrobione, niepowtarzalne. 
Oprawiłam je w koraliki nawiązujące kolorem do matowych, turkusowych kapeluszy grzybów. Do tego dołożyłam dwa kolory cienkich rzemieni i powstał taki oto naszyjnik.



:)

sobota, 9 lutego 2019

Mała rybka


W turkusowym morzu wśród bąbelków, blików i światełek pływa mała turkusowa rybka.


Co prawda za oknem zimowa wiosna, luty, roztopy, wszystko raczej bure a moje buty ubłocone strasznie po przedpołudniowym maszerowaniu ale tu mogę sobie przeskoczyć nagle do takich klimatów ciepłych, morskich. Wiem, że ten turkus ciepły nie jest ale kojarzy mi się z ciepłym morzem, może oceanem, jaśniutką plażą i dużą dawką słońca.



Dziś dokończyłam właśnie taki naszyjnik. Z ceramicznym oczkiem z rybką, oprawionym w koraliki i zawieszonym na ręcznie wyplatanej, bawełnianej obróżce. 

A przy okazji...
Pomocy! Szukam zamiennika słowa "obróżka" strasznie go nie lubię a nie wiem jak nazwać to co nie jest rzemieniem, wstążką, łańcuszkiem a nawet sznurkiem ;)


poniedziałek, 4 lutego 2019

Sroka



To było zamówienie z takich, które lubię ale i tak potrafi ono sprawić problemy ;)
Bo Ania poprosiła o srokę. Nic więcej. Srokę po mojemu. I to lubię.
I ta ptaszyna problemem nie była - lubię krukowate, problemem jest to co dzieje się gdy pada hasło "zamówienie".




To jest jakiś problem z głową i z tym co się w niej dzieje ;) Wiem, że nie tylko ja tak mam, zawsze o tym ostrzegam, czasem zwyczajnie bardzo długo trwa zanim poukładają mi się w głowie elementy, zanim będę gotowa by w końcu usiąść do tego tematu. Niby nie było presji czasu, żadnej presji nie było, a jednak gdzieś, coś człowieka w środku gniecie ;) A jak jest presja czasu to jest jeszcze gorzej.




Co zabawne (przynajmniej dla mnie) sroka siedziała mi w głowie, wciąż taka niepoukładana, cały czas od naszej rozmowy (ponad rok!). Różne rzeczy po drodze robiłam. A teraz gdy na pierwszy plan wyszło mi rozplanowanie całkiem innego rysunku, zbieranie detali, inspiracji, nagle właśnie sroka zaskoczyła.
Usiadłam i narysowałam.





Sroka z listy "do zrobienia dla..." odhaczona :D
I podoba mi się - chciałam żeby taka właśnie była (no pewnie że można lepiej, zawsze można).

Teraz rozgryzam kolejne z listy.
Rozgryzam te nie z listy.
Pracuję nad tańczącymi grzybkami.