piątek, 20 lipca 2018

Bladzioszki


Delikatne bladzioszki wyrosły na pieńku.


Od jakiegoś czasu kusiło mnie żeby grzybom coś jeszcze dodać. Na przykład pieniek z którego wyrastają. Tak, pieniek jest również ceramiczny. 
Grzyby zapozowały wśród kamieni i korzeni w doniczce mojego fikusa.


wtorek, 17 lipca 2018

Zielony muchomor.


Muchomory są bardzo malownicze. 
Nie mogło i w tej grzybowej serii kilku przypadków zabraknąć. Na początek chcę pokazać wam zielonego. 
Na potrzeby zdjęcia zamieszkał na chwilę w moim, przywiezionym z warsztatów w Woziwodzie, słoju z paprotką.
Jak widać i mech i paproć nieźle sobie radzą.
A w tle wystąpiła kolejna z moich paprotek. Spotkałam ją w którymś z wielkich sklepów budowlanych. Zamęczoną, zmaltretowaną, za jakieś drobne pieniądze. Widać było że jeszcze walczy więc postanowiłam dać jej szansę. Po miesiącu u mnie wygląda o niebo lepiej. 


Muchomor ma wszystko co powinien mieć porządny ceramiczny muchomor. Ma kropeczki na dekielku, pod spodem blaszki i kołnierzyk oraz "skarpetkę". 


Wyrósł na 6 cm w górę. 




niedziela, 15 lipca 2018

Wronie uszy




Wronie uszy tak nazywany bywa grzyb który był inspiracją do powstania tych dwóch ceramicznych grzybów. Tak naprawdę były trzy sztuki ale wykazałam się wyjątkową niezręcznością i jeden zniszczyłam rzucając w niego szczypcami.
Ale wracając do grzybów. Wronie uszy - już widzę wronę z takimi trąbkami wystającymi z głowy :D - czyli lejkowiec dęty był tu inspiracją.




Mniejszy z nich ma niecałe 8 cm wzrostu, większy odrobinę więcej niż 9 cm.
Już je widzę jak wychylają się z mchu i liści paproci w jakimś domowym lesie.
:)




piątek, 13 lipca 2018

Liliowy akcent.



Drugi niewielki grzybek również, jak poprzednio pokazany, stoi samodzielnie ale oczywiście ma na dole dziurkę dzięki której łatwo go można ustabilizować w podłożu. Łączy w sobie chłodne zielenie, odrobinę koloru kremowego a na kapeluszu ma liliowe akcenty.
Ma 5 cm wzrostu.




czwartek, 12 lipca 2018

W czerwonym kapeluszu.



Widzieliście w poprzednim wpisie "fotkę rodzinną"? Dziś rano pierwsze z tych grzybów wyjęłam z pieca już w kolorze.

Zaczynam nową letnią serię grzybków takim małym, w czerwonym kapeluszu.
Ma trzy centymetry wzrostu, jest tak zrobiony że sam stoi, nie trzeba go do niczego mocować. Ma piegowatą białą nóżkę z zielonymi akcentami.


:)

sobota, 7 lipca 2018

Fotka rodzinna


W końcu przestałam lepić i wypaliłam wszystko co w ostatnim czasie zrobiłam. Dziś rano otworzłym piec po wypale i wyjęłam z niego między innymi taką pokaźną grupę grzybów. Teraz czeka je szkliwienie.
Ale musiałam, kolejny raz musiałam zrobić im wspólne zdjęcie. Fajnie wyglądają razem takie matowe i wciąż bez koloru. 





No to wracam do szkliwienia.
:)

czwartek, 21 czerwca 2018

Pomponik.


Uwaga! Uwaga!
Ogłaszam alarm cukrowy!
Stężenie słodkich barw przekroczyło wszelkie moje normy.
;)


Tak, ci którzy zaglądają to raczej wiedzą że pastele to nie moja bajka ale czasem muszę coś takiego zrobić. Jeszcze barwy kociego futra są całkiem bliskie moim upodobaniom ale ten sweter to już przesada ;)
A na dokładkę pompon.


Koci pyszczek wyhaftowałam na jedwabiu nićmi, które kiedyś, wiele lat temu sama farbowałam. Wyszły mi takie pastelowe kolory, które z niczym mi nie grały. Wtedy potrzebowałam czegoś ciemniejszego. W końcu nadszedł ich czas. 
Sweter i pompon to oczywiście też moja robota.


Broszka jest drugą z tej serii, która miała szybko powstać w listopadzie zeszłego roku. Pierwszą pokazywałam w marcu -> "Kot na swetrze w swetrze" 
Tempo mam szalone :D
Zostały mi jeszcze dwa koty do wykończenia. Teraz głównie zajmuję się lepieniem z gliny co możecie obserwować na FB i Instagramie ale wieczorami kiedy już całkiem mam dość, siadam wyciągam igły, nici i powolutku działam. Może przed końcem roku skończę ;)


czwartek, 7 czerwca 2018

Wacław Senny


Niedawno ponad tydzień spędziłam w Wielkopolsce. Ponieważ ostatnio dużo lepiłam z gliny (na efekty jeszcze trzeba poczekać ale etapy pośrednie pokazuję na Facebooku i Instagramie) to zabrałam ze sobą dla odmiany sprzęt do rysowania. W planie miałam całkiem inne rysunki ale pod wpływem upału ciężko ten plan było zrealizować. Narysowałam więc powoli i leniwie takiego sennego koteczka - Wacława.


Poza pracownią jednak trudno mi się pracuje. Zbyt dużo mnie rozprasza, stół nie ten, nie takie oświetlenie, upał, pies, podloty kopciuszków, zielsko, kwiatki, chmury... Ale już wróciłam i zaczynam działać intensywnie. 





:)

środa, 23 maja 2018

Zapomniany


Kto zagląda na FB lub Instagrama, ten pewnie zauważył że powstaje nowa seria grzybów a tu jeszcze zaległy z serii listopadowej został. I to już będzie ostatni. Co prawda było jeszcze kilka ale uciekły ode mnie nim zdążyłam fotki im zrobić. 




Ten ciemno ubarwiony, niewielki grzybek (niecałe 4,5 cm wzrostu) wyrósł wśród gałązek i igliwia. Odrobina deszczu i na dekielku pokrytym błyszczącym szkliwem rozbłysły kropelki jak iskierki.






wtorek, 24 kwietnia 2018

Marylka


Czy ja coś ostatnio pisałam o serii? Dokładnie tak. Pisałam o serii małych portretów. Wczoraj skończyłam kolejnego malucha. Tym razem puchaty królik o imieniu Marylka.
Królików jeszcze u mnie nie było. Jak Wam się ten pierwszy podoba?





10x15 cm.

piątek, 20 kwietnia 2018

Czarny Boguś


Po kilku większych rysunkach miałam ochotę na serię jakiś niewielkich (10x15 cm), prostych zwierzaków. 
Pierwszy pojawił się czarny Boguś.
Uważnie się Wam przygląda.



:)

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Dopełnia się.



Jakiś czas temu napisała do mnie koleżanka.
Napisała, że potrzebuje kochające się niedźwiedzie (ale szybko dodała że nie o seks tu chodzi ;) ) i że haczyk jest w postaci dwóch żabek.






Później wyjaśniła, że chodzi o prezent na ślub, że biorący ślub zwracają się do siebie per Niedźwiedziu, że ten Niedźwiedź - Pan Młody ma brata a brat mu wkręcał ,że jego rodzice są żabami. 



Przyznam Wam się - z niektórymi obrazkami się męczę, układam je w głowie miesiącami, nawet teraz takie dwa rozkładam na czynniki pierwsze, zwierzaki ustawiam i kombinuję ale w przypadku obrazka z niedźwiedziami natychmiast wszystko się ułożyło. Od razu zobaczyłam te miśki przytulone, siedzące na skraju lasu, owinięte szalikiem, wspólnie gapiące się na księżyc. A skoro skraj lasu to znalazło się idealne miejsce dla żabek, mchów, grzybów. 







To był czas kiedy rozgryzałam detale książeczki o złotym księżycu, więc i księżyc musiał być. Musiał być w odpowiedniej fazie czyli mojej ulubionej cienkiej jak rogalik ale tym razem zmierzającej do pełni. A wtedy księżyc ma brzuszek wypchnięty jak litera D czyli "dopełnia się". W czasie gdy jest go coraz mniej wygląda jak litera C czyli "cofa się".
Spodobało mi się hasło "dopełnia się", w nawiązaniu do ślubu też ładnie to brzmi. 




Ślub się odbył, obrazek zamawiającym podobał się, czy podobał się obdarowanym tego jeszcze nie wiem, mam nadzieję że się dowiem ;) mogę zatem go pokazać.

A Wam jak się podoba?
:)