piątek, 2 października 2015

Zlot w Woziwodzie


To był mój trzeci zjazd w Woziwodzie. O poprzednich pisałam TU i TU.

Wiecie, to niesamowite - znów było wspaniale! 
Cały czas była piękna pogoda (deszcz, przelotny spadł... gdy niemal wszyscy rozjechali się do domów), co chwilę odbywały się jakieś warsztaty (praktyczne, teoretyczne, wykłady) , pobiegałyśmy powoli po lesie, wszędzie rosły grzyby, kanie to nawet tuż obok Zielonej Szkoły! Grałam w szaloną siatkówkę biżuteryjek, pograłam w speed-badmintona, wstałam o nieludzkiej porze (gdy idzie się spać tak późno) obejrzałam mglisty, jesienny wschód słońca, posłuchałam ryczącego jelenia - do kompletu zabrakło tylko zimorodka.
A to wszystko w świetnej atmosferze i przy pysznym jedzeniu i napojach.
Dokonałam kilku wymian towarowych i stałam się posiadaczką kilku pięknych przedmiotów. Dodatkowo kilka firm pięknie nas obdarowało...

A po wszystkim miałam uśmiech od ucha do ucha, miałam wypoczęty umysł i równocześnie dawno nie byłam tak zmęczona.

W tym roku Kasia S.  opowiadała o budowaniu marki, Margita R. uczyła jak uszyć pierścionek z sutaszu, a Z Justyną K. można było pokolorować miedziane piórka sypką emalią.
Następny dzień zaczęłyśmy od jogi, a potem poznawałyśmy tajniki warsztatu Marty N., dzięki Sylwii S. zapoznałyśmy się z emalią płynną utwardzaną UV-ałem, Werka K. pokazywała jak uszyć beadingową bransoletkę. 
Kolejny dzień to wykład z Ekologiki z Agnieszką S-K. , z Ulą J. wytrawianie metalu (przepadłam, muszę spróbować w domu), Iza Ż. uczyła beadingu, Gosia S. opowiadała jak sobie radzić z Facebookiem a Anna M. z chętnymi wykonała bombowe kule kąpielowe. (mam nadzieję że o nikim nie zapomniałam ani nic nie pomieszałam)

Gdzieś w międzyczasie był grill, tradycyjna Pavlowa, nalewki przeróżne, gadanie, robienie zdjęć nawet ciemną nocą, oglądanie prac koleżanek, wymiany towarowe, małe zakupy, wypady do lasu, gapienie się w niebo rozgwieżdżone - w mieście takiego nie zobaczysz! Gosia zaplatała włosy w najbardziej fikuśne warkocze, Ewa robiła szalone makijaże, nawet mi udało się kilka hennowych rysunków zrobić.

***
Największe podziękowania należą się Kasi i jej Rodzicom.
Są niesamowici!

***

A teraz już porcja zdjęć moich:


















oraz porcja zdjęć nie moich na których się pojawiam ;))

fot. Ooliku.

fot. Ooliku.

fot.M.Grynda

fot.M.Grynda

fot.E.Michniewicz

fot.E.Michniewicz


***

Niby już trochę czasu minęło, niby emocje już trochę opadły a i tak to tekst z największym zagęszczeniem wykrzykników jaki napisałam. Chyba. ;))


2 komentarze:

  1. Bossssko... Napiszę, co i u Werki napisałam - zazdroszczę okrutnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D o tak bossssko!!
      aż żal że tak krótko.

      Usuń