czwartek, 2 lutego 2017

William Mrruczys


William Mrruczys

Cóż można powiedzieć o Williamie? A można to, że bywa poetą, czasem coś namaluje, choć może nieprzesadnie często bo bardzo nie lubi pochlapać ubrań farbą. A lubi się ubrać pięknie. I lubi doprawić to piękno szalonymi akcentami. Muchą w zawijaski, kolorowymi skarpetkami czy fioletowym melonikiem który zakłada wychodząc z domu. Chętnie zapuściłby także modną brodę drwala, niestety dopisują mu tylko wąsy.
Poza tym, że troszkę jest artystą, to także jest kolekcjonerem. Zbiera wzory i desenie. Tapety ręcznie malowane, batiki, gobeliny, japońskie jedwabie tkane złotą nitką czy ikaty. Nawet półki w bibliotece wyłożone ma tapetami a zamiast obrazów w ramki wkłada fragmenty zabytkowych tkanin.
Na półkach zaś lektury związane z zamiłowaniami. A to zbiór deseni zaprojektowanych przez sławnego Williama Morrisa, katalog wystawy "Tapety orientalne" czy dzieło młodego "krytyka dizajnu kociego" pod tytułem "Kuweta z baldachimem".
Być może zastanawiacie się skąd ta miłość do wzorków.
Otóż William, urodził się w rodzinie jednobarwnej a jak pewnie widzicie jest delikatnie pręgowany. Najprawdopodobniej odziedziczył tę cechę po prapraprababci. Rodzeństwo bardzo mu dokuczało, nazywało "pręgatym" i "wzorkowanym", jedynie mama go pocieszała. Mówiła: - Williamie, kot bez prążków jest jak przejście dla pieszych bez zebry.
William pokochał wzorki, a dziś jest ich prawdziwym znawcą. 


Przy okazji rysowania W.Mrruczysa chciałam się trochę pobawić i nakręcić krótki film o tym jak to wygląda takie rysowanie.
Miało być krótko, szybko a wyszło... no cóż, niezbyt krótko choć aparat włączałam tylko od czasu do czasu na kilka chwil a potem i tak wszystko zostało porządnie przyspieszone. 
No ale szkice i rysowanie zajęły mi prawie tydzień - nie całe dni na szczęście bo miałam trochę innych zadań do wykonania ;))

Jeśli macie chwilkę to zapraszam do pracowni :)



A na deser jak zwykle kilka zbliżeń na detale:







:)

6 komentarzy:

  1. Karolina, jesteś niesamowita!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten film sprawił mi wielką przyjemność, ponieważ bardzo lubię oglądać warsztat "od kuchni". Dziękuję. Podziwiam Pani talent.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę :)
      Sprawianie przyjemności też sprawia przyjemność - fajna zależność.
      A nie był trochę zbyt długi? Tego się porządnie obawiałam.

      Usuń
  3. Dla mnie nie. A jeśli był dla kogoś za długi, zawsze może oglądać w ratach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miło. Na razie nikt nie skarżył się że długi :D to takie moje wątpliwości, strasznie długo nad nim siedziałam i nie chciałam przesadzić.
      Ale czasem po prostu warto zapytać o opinię.

      Usuń