wtorek, 21 stycznia 2014

O tym jak "zbudowałam" teatr cieni.


Mogłam w sumie przy kręceniu filmu o zajączku ( cała historia i film w TYM wpisie na blogu) po prostu powiesić kawałek szmatki, papieru pójść na łatwiznę ale odezwał się we mnie duch bojowy-techniczny i postanowiłam wyprodukować składany teatrzyk. 
Może jeszcze kiedyś jakąś historię tą metodą zilustruję?
A może ktoś z Was ma ochotę wykonać własny?
Moja konstrukcja ma kilka zalet. Po pierwsze nie zajmuje wiele miejsca. Złożony mieści się do większej teczki. Po drugie można go również wykorzystać jako scenę np. dla pacynek. Wykonany z trwalszego materiału (np ze sklejki) będzie fajną zabawką dla dzieci. Dla moich potrzeb wystarczył gruby, sztywny karton (4mm). Można dowolnie kombinować z tłami i zrobić sceny naprawdę wielowymiarowe :D

Pierwszym etapem były "luźne" szkice co widać na pierwszym zdjęciu.

Potem jako podstawowy wymiar do którego będę się odnosić wybrałam klasyczną kartkę papieru (format A4). W tym rozmiarze kartka/kalka/cokolwiek miało się ładnie mieścić w otworze z przodu (zatem jest on odrobinę mniejszy niż A4)

Przygotowałam sobie materiały - karton, nóż do papieru (sporo ostrza poszło ;) ) ołówek, długą linijkę (przyda się też coś ułatwiającego zachowanie kątów prostych), klej do papieru i jako że nie ufam klejom - urządzenie do zszywania (taker??), podkładkę by stołu nie pociąć. 


Wyciąć zamierzałam takie elementy jak na poniższym zdjęciu


jedna z bocznych ścianek i fragment przodu.



Dwa paski kartonu sklejone klejem będą stanowiły ramkę w którą można będzie wsunąć dowolne tło.



Ramka przyklejona do części przedniej



widok od zewnątrz, widać zszywki wspierające klejenie, widać przestrzeń w którą można wsunąć papier.



klejenie (obciążniki zwane w mojej rodzinie "świniami" - ciekawe czy to ma jakąś inną nazwę?)


poniżej ramka do drugiego tła (trzeba pamiętać o perspektywie - musi mieć trochę większy otwór niż przód)


wycinanie "prowadnic" - przydał mi się dodatkowo nożyk i młoteczek. Błękitny młoteczek... ech... jedno z moich ulubionych narzędzi ;)) taki niewielki, poręczny, pochodzi z zestawu zabawek mojego taty. Tak zabawek z jego dzieciństwa :D Skrzynka od tego zestawu też wciąż mi służy :)
(oczywiście można wyciąć otworki za pomocą noża do papieru ale tak było mi łatwiej)



P jak przód.


a Tak wygląda teatrzyk złożony. bez umieszczonych na swoich miejscach kalek czy innych papierków ;))
Widok z przodu.


widok z boku


widok z góry


i teatrzyk rozłożony.


Można go składać bez ścianek bocznych jeśli potrzebny będzie dostęp od boku. 
Lub bez prowadnic jeśli nie będzie potrzebne dodatkowe tło. wciąż zachowuje stabilność. 

Ja potrzebowałam dostęp od dołu i z prawego boku oraz dodatkowe tło. 
Konstrukcję postawiłam na dwóch stołkach, zlikwidowałam jedną boczną ściankę. 

Użyłam do oświetlenia zwykłej lampki, którą na co dzień mam zamontowaną nad stołem w pracowni.

Papier z przodu to taki zwykły pakowy papier - dał taki efekt jakiego potrzebowałam. Pewnie można by użyć zwykłą kartkę papieru, kalkę, może jakąś tkaninę....


Chyba odezwały się we mnie geny tatusia ;)) jeszcze trochę i zacznę meble budować...
Tata zbudował nam łóżko piętrowe, szafę, różnej maści skrzynie i wiele innych konstrukcji.


*

Sam teatrzyk to nie wszystko. Potrzeba aktorów ;))
poniżej jedyny szkic małego wilka i pomysł na przegubowego zajączka


wycinanki... 
duży wilk miał mieć ruchomą szczękę i kłapać zębiskami ale.... był na to ciut za mały. 


tak wyglądają stawy ;)


i zajęcze przeguby.


Aktorzy zostali wycięci z kolorowego kartonu (resztek właściwie),
patyczki to zwykłe patyki do szaszłyków, tylko delikatnie podcięte na czubkach by miały płaską część przylegającą do kartonu, przyklejone za pomocą taśmy dwustronnej i papierowej. 

Poniżej kilka zdjęć z planu filmowego - poza wykadrowaniem i wcześniej ustawieniem aparatu na ciut ciemniejsze zdjęcia, niczego nie musiałam poprawiać. 






Jeśli ktoś będzie miał ochotę na budowę teatrzyku wg mojego planu - podzielę się wymiarami :)




22 komentarze:

  1. Wooooooooooooooooow!!!
    Booooski!
    Ja nie mam cierpliwości - wyszedł Ci bardzo profesjonalny teatrzyk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D

      jak już wszystko wymyślone było to praca poszła całkiem sprawnie.... tylko w efekcie tego jestem teraz jakaś taka w plasterkach ;))

      Usuń
  2. Po prostu mistrzostwo. Podziwiam za cierpliwość i precyzję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. jesteś niemożliwa i nieprzewidywalna!

    :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O, mamo...
    Nazwa obciążników, po prostu, boska! Wyobraziłam sobie warsztatową scenę dwuosobową z tekstem: podaj świnię :D No i resztę tekstu i obrazków oglądałam przez łzy...
    Przez łzy wygląda to wszystko równie wspaniale :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D jeszcze koniecznie tak śpiewnie - pooodaj świnię, poooodaj!
      mamy rodzinnie trochę takich "domowych" nazw.

      Usuń
  5. o rety.. jesteś niesamowita...
    Już sam teatrzyk był odjazdowy, ale nie przypuszczałam, ile on pracy kosztował!!!

    i piękne zdjęcia zrobiłaś, dokumentujące tę pracę :)

    kłaniam się w pas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D dziękuję.

      przyznaję pracy trochę nad nim było, w efekcie troszkę mnie połamało ale zadowolona z efektu jestem.
      fajny byłby taki z czegoś trwalszego - sklejka, drewno, jakoś fajnie pomalowany... chyba przesadzam ;))

      Usuń
  6. Matko, aktorzy są tacy piękni :) Talentu to masz chyba za dwoje, a pracowitości z pewnością Ci nie brak :) Pozdrawiam i podziwiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D dziękuję.
      ... pewnie nie uwierzysz... ale ileż ja mogłabym zrobić gdybym się mniej leniła :)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. :D dziękuję
      (jestem czarownicą?? ;>)

      Usuń
  8. Absolutnie wspaniałe, powyżej powiedziano już wszystko :)
    pozdrawiam i czekam na następne cuda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. :)

      czy cuda to nie wiem ale kolejne rzeczy już w "produkcji". tym razem spokojniej... a większe później.

      Usuń
  9. o ile sam teatrzyk jest do zrobienia, przy odrobinie samozaparcia to Twoje wycinanki są poza zasięgiem człowieka całkowicie, niesamowite po prostu!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Niesamowity efekt! Dużo pracy nie poszło na marne :D I ja mam trochę czasu, więc prosiłabym o wymiary, bo muszę mieć taki teatr w domu! :)
    Pozdrawiam i życzę weny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to musisz do mnie napisać
      mfcr@wp.pl :)
      gdzieś już komuś podsyłałam, powinnam mieć zanotowane.

      Usuń