niedziela, 18 września 2011

prawie skończyłam



Prawie skończyłam i ozdobnik i wakacje.
Dziś tylko takie zajawki małe... jutro mam nadzieję fotki zrobić. A potem jak już wrócę i te fotki ogarnę to pokażę. I wtedy się okaże czy mam się z czego cieszyć ;)
Potencjał chyba jest a czy go wykorzystam..... zobaczymy...



poniedziałek, 12 września 2011

jak to się w wakacje pracuje ;)






No cóż....zabrałam na wakacje co nieco do zrobienia, zabrałam ze sobą różne drobiazgi gdyby mnie naszło.... no i wyjścia nie miałam (tak mi umysł mój powiedział ;)) gdy przyszło nagłe, wariackie zamówienie. Rzuciłam się na robotę. Nic z tego nie wyszło ale przecież zaczęłam robić coś co chciałam zrobić. 
Dziś postanowiłam zabrać się za wykończenie tej ozdoby bo... pewne śliczne dziewczę zgodziło się zapozować do fotek. Cóż za radocha :) 
Dziewczyna naprawdę śliczna, obym tylko jej ładne fotki zrobiła. No jak tu nic nie robić jak takie prowokacje wszędzie naokoło a na dokładkę inspirujące lektury zdobywam, widoki inspirujące kolekcjonuję  :)



czwartek, 8 września 2011

czarno i biało...

... czyli kolejna odsłona "kapeluszowej nagłej akcji zdjęciowej". Odsłona nie ostatnia ale nastąpi teraz przerwa. Reszta zdjęć nie jest przygotowana do pokazania a tu gdzie teraz jestem nie mogę tego zrobić. 
Pomęczę Was tymi fotkami za czas jakiś ;)

tym razem fotka z tym kapeluszem


Z opisywanej ostatnio akcji na wariata nic nie wyszło. Coś tak czułam że za bardzo wariackie to wszystko, za mało czasu na obgadanie szczegółów. Nic to. 
To co zaczęłam robić skończę na spokojnie, wymyśliłam sobie fajne fotki.... tylko jeszcze nie pogadałam z Tą, która mi się na fotkach mogłaby pojawić. Ciekawe czy się zgodzi :)

wtorek, 6 września 2011

kolejny kapelusz i rozwiązanie :)





Na początek kolejna fotka z serii w kapeluszu głupie miny.
A tym razem był to ten kapelusik




A teraz szybcitko Wam powiem że w wyniku wstępnej selekcji a później losowania fascynator z poprzedniego posta zyskał nowe imię. 

LIL
:)

Anija - gratuluję!!
Prosze napisz do mnie na mfcr@wp.pl, ustalimy szczegóły dostarczenia niespodzianki.

A ja wracam do roboty.
Na wakacjach.
W sumie cieszę się ze zlecenia, ale się boję. Bo nagłe, bo na czas, bo na to co zazwyczaj wymyślam przez kilka tygodni a czasem i dłużej a potem robię przez tydzień conajmniej mam jakieś trzy dni. Szaleństwo! przesadne. 
I boję się że nie sprostam bo konsultacji mało, na oko wszystko, na wariata oszołomionego, a okazja ważna.
Trzymajcie kciuki!



sobota, 3 września 2011

"nowy" fascynator i mini konkurs.

Dlaczego "nowy"? Bo powstał jakoś na przełomie czerwca i lipca i nie doczekał się zdjęć. Nie miałam na niego pomysłu. Ale nie był w tym osamotniony. Ciut młodszy braciszek też czekał na pokazanie się w cyfrowym świecie.
Przyjdzie i jego kolej..... niech tylko wrócę z wakacji i obrobię fotki. 
Kilka tych już wykończonych zabrałam ze sobą więc tym razem nawet w czasie wakacji pokażę "wytwory" a nie tylko las i psią mordkę. 


A mini konkursik?
A taki szybki i nagrodą niespodzianką. 
Pachnącą.
Ponieważ nie mam pomysłu jak nazwać ten fascynator czekam na Wasze propozycje do wtorku, 6 września do godziny 18. :)
Propozycje rzucajcie w komentarzach. Nieposiadających bloga proszę o podanie adresu @ dla ułatwienia kontaktu.  :)
Rozwiązanie  - mój osobisty wybór we wtorek wieczorem. 
Taki przynajmniej mam plan. 

Przypomnę tylko że wszystkie dotychczasowe fascynatory mają damskie imiona i tej zasady się trzymajmy a imiona można znaleźć klikając na etykietę "fascynator" (albo pod tym postem albo po prawej stronie gdzie są wszystkie etykiety).

Bawicie się??
:D


A tak wygląda to coś z mojej głowy w normalnych kolorach. 
Różowa okrągła podstawa, ciut jaśniejsze małe kwiatki i jeden duży oraz fioletowe piórka.
:)




Oczywiście Wasze opinie na temat ozdobnika, fotek i wszelkie inne też mnie bardzo interesują.
Żeby coś napisać nie trzeba brać udziału w konkursie :)

bo ja bardzo lubię jak coś piszecie....
lubię tak sobie poczytać.... i jak mi coś nie wyszło to też piszcie. Zniosę ;), przetrawię, pomyślę.....
:D

piątek, 2 września 2011

pomponiki :)


Pamiętacie moje szybkie kapelusze? Kilka mi ich po jarmarku zostało i chciałam je do którejś galerii wstawić. Uznałam, że przydało by się kilka fotek pokazujących proporcje kapelusza do człowieka. No może kapelusz to ciut za duże słowo ;), przynajmniej o kilka centymetrów. 
Myślałam o tym.... od tygodnia.
Dziś nagle, sama siebie zaskakując, rozstawiłam sprzęt, namalowałam sobie oczy, ogarnęłam pierze, przestawiłam aparat na wersję czarno-białą (uznałam że tak ma być i już!) i zaczęłam się wygłupiać. 
Cóż.....
Głupich min nie brak :D
Na pierwszy ogień poszedł kapelutek, który jak się przed chwilą okazało zrobiłam ciut później niż pierwszą serię i zdjęcia owszem miał ale "nie oprawione" a w związku z tym nie pokazane. 
Będzie pierwsze pokazanie w sieci :)

A tak kapelusik wygląda w normalnych kolorach :)


Będzie więcej czarno-białych fotek. Ostrzegam! 
Ale nie dziś. Dziś już całkiem mocy nie mam. 
Dobranoc.


środa, 31 sierpnia 2011

znów guziki ...

... i to na dokładkę te, które już pokazywałam. Tym razem pokazuję jak są "spakowane" i zapraszam do galerii Decobazaar gdzie je właśnie sukcesywnie wrzucam. 
Nie tylko one zresztą tam wylądowały.
W Olissimie też niedługo pojawią się "nowości" (mam nadzieję ;) )
Ogarnęłam się trochę, wybieram się na małe wakacje. Oj jak marzą mi się takie prawdziwe, gdzieś gdzie nigdy nie byłam (i wcale nie musi być to koniec świata, może być za rogiem), takie całkowite oderwanie....
niestety stan finansów po Jarmarku optymistycznie nie nastraja, na taką rozpustę pozwalać sobie nie będę, a główka pracuje.... co tu robić... co tu robić z tym fantem.....












.... i inne :)

(i jeszcze tyle odpowiedzi muszę napisać..... mam lenia i jakąś niechęć okropną. wybaczcie, zaraz to ogarnę)
:)

wtorek, 23 sierpnia 2011

Zu w listkach, zdobycze i klątwa


Na początek moja osobista kuzynka (hm, hm, Prezesie wybacz.... jak to było.... siostra wujeczna??) w listkach niebieskich. Zwijałam już się z Jarmarku, rozkładałam stoisko, Zuza przybyła i nabyła. Nie mogłam jej fotki nie zrobić :)
Ostatnia klientka :D


Temat kolejny zdobycze. Oszczędnie bardzo potraktowałam tegoroczny jarmark chyba intuicyjnie przewidując oszczędność społeczeństwa. Nie przymierzyłam kapeluszy u ulubionego Kapelusznika - bo wiem, że na punkcie któregoś oszaleję. Zostawiam to sobie na przyszłość. Torby, torebki za którymi szalałam same mnie dopadły, ale pójście w ilość niestety pozbawiło je smaczków, więc ze spokojnym sercem odpuściłam.....

Ale za to spotkałam ostatniego dnia na starociach "pieczątkę" do batików której odpuścić nie mogłam a dziś tylko żałuję, że przy targowaniu nie zaczęłam od niższej sumy bo chyba miałam szanse.

Dostałam od Prezesa naszego Syndykatu buty. Robota ręczna, niemal niezniszczalna, boska skóra, piękny len !
Zdobyłam u mojego ulubionego Srebrnego Pana (też z Syndykatu) co nieco do mojej kolekcji....


a od Kasi dostałam genialny rekwizyt :D

ach .... dostałam jeszcze łóżko!
Cudne!! Ciągle nie mogę się nacieszyć. 

no i na koniec.... klątwa....

Znam Taką którą dopada klątwa jarmarkowa. Mnie z całą pewnością dotyczy pojarmarkowa. 
W wyniku różnych zbiegów okoliczności dostawca prądu podstępnie mi go odciął. "Romantyczny" wieczór przy świecach, kabel przez okno do sąsiadów w celu podratowania życia lodówki, dwie godziny w kolejce do obsługi klienta (nie powiem ile tam jechałam bo punkt przenieśli!! o mało się o drzwi nie rozdyźdałam w tym starym) , pół minuty rozmowy w celu odkręcenia afery, Dziś prąd przywrócony ale tylko częściowo bo przy okazji zepsuł się pewien pstryczek-elektryczek (uf naprawiony). Samochód jednak zepsuty bardziej.  Masakra!
Pomiędzy tym wszystkim przytarganie wszystkiego co miałam na jarmarku do domu. 
Ratunku!!!! Czy Potop Szwedzki nie wystarczy?? 

Nie mam w zwyczaju, ale łacina nie tylko na usta się cisnęła ale i cichutko z nich się wydobywała, ech....  nigdy tak sobie nie pozwalałam...

....w zeszłym roku też mnie dopadła ta klątwa. było wesoło ;>....

:) 
Chyba pokłady optymizmu mam duże. 
Ucieszyłam się że w końcu miałam pretekst by odsunąć lodówkę i za nią posprzątać.

Ale już mam dosyć. 
Poproszę by to już był koniec.