poniedziałek, 30 sierpnia 2010

wakacje cz.3



w końcu przyszła pora na grzyby.
te z całą pewnoscia jadalne....












i te raczej nie albo nie wiem o tym że takie są :)

















14 komentarzy:

  1. na grzybach się nie znam, ale czasem latam po lesie z takimi co się znają i zbieram... ale na fioletowego to się nigdy nie natknęłam :O i takie rosną gdzieś w pyrlandii?

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie lubię grzyby, najlepiej w ich naturalnym środowisku ;) Moi rodzice zakrawają na mykologów i przynoszą czasem do domu takie dziwy, że martwię się o ich zdrowie.

    OdpowiedzUsuń
  3. mam chyba to samo schorzenie - też mnie urzekł fioletowy :]

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana a w przerwie na grzybobranie zapraszam do zabawy w lubienie - szczegóły na moim blogu
    pzdr
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam do zabawy "10 rzeczy, które lubię":)

    OdpowiedzUsuń
  6. Agata - ja się znam na tych które zbieram :D hłe hłe....
    a fioletowe spotykałam często nie tylko w Pyrlandii, także na Kaszubach.
    Antilight - a może Twoi rodzice wiedza jak się zwie ten na ostatniej fotce? ten czarny. rośnie na ściętych pniach (na żywych stojących nie widziałam) dębów.

    Fioletowy widzę że wyjątkowo przypadł do gustu. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. przepytam ich, ew zajrzę w jedną z ich mądrych książek :)

    OdpowiedzUsuń
  8. no i PS.

    zapraszam do zabawy. Szczegóły na blogu

    OdpowiedzUsuń
  9. Alu - muchomory są piękne..... :) też je lubię.

    antilight - jak wykryjesz co to za jeden to powiedz! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Dopadłam w końcu księgozbiór rodzinny i najprawdopodobniej jest to Prószyk brudzący (Bulgaria inquinans)

    OdpowiedzUsuń
  11. Prószyk brudzący - to jest to!
    pooglądałam w sieci inne zdjęcia tego grzybka i dokładnie takie one były. dziękuję!

    OdpowiedzUsuń