Wczoraj w końcu wbiłam ostatni raz igłę, nawlekłam ostatni koralik i jest. Skończyłam naszyjnik którego wykończeniem "bawiłam się" od początku jarmarku. UF!! (następny już "dziergam" jak to określiła przechodząca z dzieckiem pani :D)
Zdjęcia niestety robione na szaliku, w jarmarkowym namiocie nie są najpiękniejsze. Marzyłaby mi się jakaś piękna dziewczyna która by w nim zapozowała..... a na stoisku same chłopaki.
:)
Nie ma ktoś ochoty na kilka fotek??
W naszyjniku jak zwykle mikstura technik. Ceramika, koraliki dziergane, haftowane, ciut sutaszu.
Miałam ochotę naszyjnikowi nadać jakąś fajną nazwę ale całkiem nie mam na to pomysłu a tak się ucieszyłam że go skończyłam że muszę się pochwalić :)
Biegnę!
Żeby spóźnić się niewiele bardziej niż zazwyczaj ;)
Ps. "morski liść" - bardzo mi się podoba :D