wtorek, 12 kwietnia 2011

w międzyczasie....


Zanim pokażę co nowego zrobiłam - już fotki zrobione tylko obróbka mnie czeka, zanim w końcu ogłoszę konkurs - szczegóły sobie w głowie układam,  podrzucę coś starszego co właśnie wylądowało lub za chwilę się pojawi w Decobazaar. Polecam się wszystkim chętnym :)
trochę zbliżeń:





a na koniec się pochwalę. bo się cieszę. kupiłam sobie cóś. mam nadzieję że ułatwi mi życie :D

piątek, 8 kwietnia 2011

Złota Ważka


UF! w końcu ją pokażę. Moją wielką złotą ważkę. Przynajmniej jak na moje możliwości wielką.
Choć..... zrobiłam kiedyś większą. Ale ceramiczną.
Ta została ufilcowana z własnoręcznie farbowanej wełny i jedwabiu. Skrzydła powstały z farbowanej w tym samym garze bawełny. reszta to szycie, haftowanie, drucików wyginanie, kombinowanie.....
Kolejnymi etapami już się trochę chwaliłam tu, tu, tu i tu.
Przy okazji przyznam się do inspiracji.
Gdzieś na samym początku pomyślałam sobie.... zrobię ważkę. Złotą, jasną wiosenną taką jak u Muchy!
Ważkę sobie wyobraziłam, wiedziałam jak ma wyglądać i co ciekawe efekt ostateczny nie odbiega wcale od tego co wymyśliłam, wymyśliłam sobie fotkę na której ją chciałam pokazać - tu już trochę gorzej poszło (coś ostatnio jestem zawiedziona fotkami które robię)  a potem postanowiłam przejrzeć twórczość A. Muchy coby się jeszcze poinspirować i po pierwsze okazało się, że nie mam żadnego albumu z jego pracami mimo, że je bardzo lubię (trzeba to będzie nadrobić) po drugie gdzieś mi zaginął kalendarz w którym trochę obrazków było, po trzecie wcale tych owadów u niego nie ma tak dużo a ważki nie znalazłam wcale (co nie znaczy że gdzieś jej tam nie ma, przecież wszystkiego nie obejrzałam)! Może zatem ja miałam skojarzenie z nazwiskiem? A może z czasem bo wtedy owady "modne" były? Tak, tak, ten Mehoffer to był dobry trop w sumie.

Ale jeszcze chwila o tym moim "produkcie" ostatecznym.
Ważka jest przedmiotem wielozadaniowym. Tylko trzeba chcieć ją wykorzystać ;)
Ma ona pętelki za pomocą których można stworzyć z niej broszkę, naszyjnik, ozdobę kapelusza, płaszcza, szala, torebki, fascynator.....








i jeszcze trochę zdjęć szczegółów:




i co? i co o niej myślicie?
:D

wtorek, 5 kwietnia 2011

niebiesko i sennie..... ;)


Miałam sen.... ktoś mi strasznie nagadał, że na tym moim blogu to tylko takie bzdury, nic ciekawego nie pokazuję i pewnie się obijam. Serio. Tak mi się śniło. Ciekawe.... mam wyrzuty sumienia? Tylko dlaczego? No może ostatnio niewiele pokazałam i dziś też tylko jakaś wariacja, eksperyment (czeka aż zrobię fotki - koncepcja jest, historia też tylko kiedy mam to zrobić??) , ale przecież cały czas coś robię!
Może trzeba robić ze dwa razy więcej?

A więc robię.... teraz siedzę nad fotkami z ważką, pracuję nad wykończeniem zamówionych naszyjników, nad nagrodą konkursową, nad nowymi produkcjami, które mi się w głowie zalęgły i już częściowo powstały, ogarniam ogródek, powinnam siebie jeszcze ogarnąć i dom.
Dobrze że wiosna przyszła i dzień jakby dłuższy.

A zobaczcie jakie ładne niebieskie obie dziś z ogródka przyniosłam :)

wtorek, 29 marca 2011

...


dzieje się.....niemało.... nie wiem jakim cudem już się kończy marzec??
wyjaśnienie zagadki z poprzedniego posta mam nadzieję po weekendzie, muszę=chcę fotki miłe zrobić. przed chwilą na tapecie były błękity te z fotki powyższej (jeszcze czeka wykończenie lewej strony ale to jak już dopadnę materiały odpowiednie)  teraz zaczynam pastele, milion pomysłów w głowie, ręce tylko dwie.
w lesie wiosna nieśmiało się pokazuje.  dowody? o tu i tu.
a dziś pierwszy raz w życiu na żywo widziałam sikorę czubatą. cuuuudna ptaszyna! zdjęć nie będzie moich bo obiektyw nie sięga a pies obok mnie kończy wszelkie próby zbliżania się do zwierzaków dość szybko. zawsze hałasuje w najmniej odpowiednim momencie :) (nudzi się gdy ja się czaję i zaczyna patyczki ogryzać)
....

sobota, 19 marca 2011

zagadka :)


Wreszcie! Skończyłam moje "maleństwo". Niestety na zdjęcia porządniejsze musi poczekać bo właśnie najbliższy czas został mi dość porządnie zorganizowany ;)
Ale jako że cieszę się "maleństwem" całkiem porządnie postanowiłam się nim choć odrobinę pochwalić a przy okazji namówić Was na małą gimnastykę.Ciekawe czy zgadniecie co, kto, jak, było inspiracją do powstania tej pracy. Podpowiem tylko tyle ze tropów jest wiele, nieoczywistych do końca, a wszystkie prowadzą do jednego....

i jeszcze mała fotka ze szczegółami, nie wnosząca do zagadki nic, nie dajcie się jej sprowokować :D

Moja mała zagadka w dużym stopniu wiąże się z planowanym wiosennym konkursem. 
Temat, już mam, nagrody prawie, teraz tylko to spisać, wykończyć, zilustrować......
czyli jeszcze "chwila" :)

środa, 16 marca 2011

foto-historie

Na samym początku historia najświeższa sfotografowana w dzisiejszym porannym słońcu, ciągnąca się już długo (strasznie długo - dowód pierwszy, drugi, kolejny...) a zapowiada się że jeszcze trochę powalczę zanim pokażę co z tego wyszło :)

A teraz dwie zaległe relacje.
Pierwsza z warsztatów z Gosią Wybrańską.
ech....  :D















(niektóre fotki wyjątkowo malownicze ;> hi hi... było ciemno i zimno ale za to baaaardzo miło :) )

i kilka fotek ze wspomnianego w ostatnim wpisie otwarcia galerii Doroty Gulbierz






czwartek, 10 marca 2011

coś na głowę i nie tylko.


Ciągle chodzą za mną formy bardzo ozdobne, haftowane. Nie jestem raczej waleczna więc poddałam się. W ten sposób powstał element ozdobny który można założyć na głowę ale system mocowania pozwala również na potraktowanie go jako naszyjnika, broszki czy nawet bransoletki :)

Wczoraj założyłam go na wernisaż inauguracyjny nowej galerii Doroty Gulbierz w Sopocie.
hmmm.... fotka zrobiona na szybko, pod drzwiami, już po powrocie.... 


Galeria sympatyczna, na otwarciu tłumy, biżuteria Doroty jak zwykle piękna a ja nie widziałam gdzie spoglądać - tylu kobiet w ozdobnikach na głowie na jednej imprezie jeszcze nie widziałam! :D Na dokładkę biżuteria, rzeźby, cudne torebki.....
Kilka zdjęć zrobiłam a jakże.
Będą później. 

Poniżej przykład możliwości mojego "ozdobnika"
(haft na aksamicie, koraliki, cekiny + dwa dni)

piątek, 4 marca 2011

noc...

Jakiś czas temu zapowiadałam "coś". Coś jest naszyjnikiem. Udało mi się go dokończyć a wczoraj na dokładkę zrobić trochę zdjęć. 
Ciekawe zjawisko ;> - jak zwykle nie do końca udało mi się osiągnąć zamierzony efekt. I nie mówię o naszyjniku. Ten jest taki jaki miał być. Chodzi o zdjęcia. Te z "ludziem". Marzył mi się bardziej mroczny efekt. Wręcz demoniczny. A tu światło "zjadło" dramatyczny makijaż a na najbardziej znośnej fotce akurat pojawiło się coś w rodzaju uśmiechu. 
Nic to. przyjdzie czas kiedyś na porządniejsze mroki. Tym razem noc rozświetlona światłem księżyca ;)
Całkiem nie wiem czemu ale ten naszyjnik jakoś z nocą mi się kojarzy.