piątek, 18 listopada 2016

Anastazja Wibrys-Mruczyńska


Pani Anastazja Wibrys-Mruczyńska. Znawczyni kocich mitów i legend. Wielbicielka fantastyki. Od dziecka była przekonana, że jest ostatnim potomkiem kocio-elfiej rodziny królewskiej. 


Chyba dopadł mnie lekki amok rysunkowy. Za oknem prawie ciągle listopad najprawdziwszy, mroczny i deszczowy, nad stołem zapalona lampka, w kubku gorąca kawa lub herbata a ja stawiam kreski i kropki. Nie mogę przestać. Całymi dniami i do późnej nocy.






A na koniec Wam zdradzę, że rzeczy które kiedyś zrobiłam potrafią wrócić w całkiem innej formie. Dwa lata temu zrobiłam sobie stempel... i teraz te kształty pojawiły się w łukach nad półkami biblioteki pani Anastazji.


:)

poniedziałek, 14 listopada 2016

Pies.


W końcu nabrałam odwagi, poszkicowałam trochę i na obrazku pojawił się pies.
Pies w bibliotece. Pies w swetrze.
Bo psy czasem też marzną a i psią literaturą nie gardzą. 
:)








środa, 9 listopada 2016

Czerwień i czerń.


Dawno nie haftowałam! I tym razem, chyba jak zwykle, zrobiłam to z przyjemnością. Na czerwono-czarnym własnoręcznie farbowanym jedwabiu, tylko z małym szkicem ptaszka i gałęzi na kartce papieru. 
Gotowy haft oprawiłam w koraliki i zawiesiłam na splecionej, jedwabnej taśmie. 





Wciąż mam chęć na hafty. I na rysunki. I na jeszcze tyle rzeczy! 
Czasu za mało.
:D

wtorek, 1 listopada 2016

Profesor Miałczkin


Profesor Katosław Miałczkin. 
Znana postać w środowisku naukowym. Namiętnie bada kocią literaturę wieków mrocznych, średnich oraz wpływ polowań na czarownice na rozwój kociej poezji krótko miaukanej. Słynie z doskonałego gustu i miłości do wzorzystych koszul i krawatów. 
Sportretowany został na tle ulubionej starej biblioteki. 





:)

A za piękne imię i nazwisko dla pana kota dziękuję Joannie - Deer Avenue która skomentowała  fotkę na Instagramie :D

czwartek, 27 października 2016

Czytacie? My czytamy.


Koty, jak widać, najczęściej u mnie zasiedlają biblioteki. 
Dziś mam dla was kota z lekko groźną miną a w tle dział książek mądrych i ozdobnych ;))

Trochę zbliżeń na te ozdobności i inne szczegóły:







I na koniec w całości:


Wracając do pytania zawartego w tytule.
Czytacie?
Jeśli tak to cóż ciekawego ostatnio? 
Co prawda mój notatnik z książkami do przeczytania jest pełen tytułów, ale uzupełnienie go o nowe naprawdę nie zaszkodzi.

Ja dziś skończyłam "Japoński wachlarz" Joanny Bator a wcześniej tej samej autorki "Ciemno, prawie noc".
Dobrze mi się czytało. 
A teraz trzeba biec do biblioteki :)

poniedziałek, 24 października 2016

Wieloryb


Bywa tak że człowiek się zdenerwuje kapeczkę. Bo jak tu się nie zdenerwować gdy skaner nagle, bez przyczyny buntuje się i nie chce przyjąć świeżo dokończonej serii obrazków. No i z tych nerwów, uprzyjemniłam sobie niedzielę rysując wieloryba na świeżo kupionym brązowym papierze. 
Jeszcze nie podjęłam kolejnej próby dogadania się ze skanerem więc mam dziś dla Was zdjęcia obrazka, niedoskonałe odrobinę z powodu mroku jesiennego i niechęci do sztucznego oświetlenia ;))





:)
Oczywiście to trochę żarcik.... takie drobiazgi jak bunt skanera rzadko wyprowadzają mnie z równowagi.

poniedziałek, 17 października 2016

Dwie twarze rybki


Niecały tydzień temu skończyłam pracę nad nową bransoletką. Rybka zapowiadała się już na Instagramie wyglądając nieśmiało zza wodorostów nitek ;)) Zaglądacie tam czasem?




Podstawowym elementem jest "kafelek" ceramiczny z małą rybką i delikatnie zaznaczonymi morskimi falami.
Do tego dołożyłam kolorowe bawełniane sploty i sporą dawkę półprzeźroczystych koralików. Przez tę transparentność bransoletka w zależności od tła nieco się zmienia więc postanowiłam zrobić jej zdjęcia na jasnym i na ciemnym tle.




Na poniższym zdjęciu widać że rybka jest lekko wypukła, przestrzenna ale równocześnie nie wystaje ponad powierzchnię kafelka. Tak sobie to wymyśliłam już jakiś czas temu gdy natknęłam się na to netsuke -> klik . Jeśli chcecie poczytać ciut więcej o tym przedmiocie to można to zrobić tu -> klik


sobota, 15 października 2016

Listki, listki.


Zaskoczenie? Nie sądzę ;))
Wiadomo, że lubię listki. Ale takiej spinki do włosów z listkami jeszcze nie było. Różni się od poprzedniczek jednym drobiazgiem. Tym razem są tu tylko listki. Ani jednego jedwabnego kwiatka a wszystkie poprzednie były z kwiatami (co można zobaczyć TU i TU oraz TU).

Pomijając jedwabie, których tu nie ma, na spinkę składają się: ceramiczne listki pokryte moim ulubionym zielonym szkliwem, drewniany patyczek który oczywiście sama wystrugałam, zabarwiłam, namaściłam olejkami. Całość łączy konstrukcja z rzemieni. 



A jak już ją zrobiłam, zadrukowałam kolejny kawałek papieru w listkowy wzór, odcięłam kawałek wstążki, przygotowałam kartonik i spakowałam spinkę tak by bezpiecznie odbyła podróż z północy na południe.





O! Właśnie odkryłam, że to mój 555 wpis na tym blogu.
:D