Czasem się człowiek musi ciut zamaskować.
;)
Jakoś w grudniu siostra rzuciła hasło - mam bal maskowy, może zrobisz mi maskę?
Czasu było sporo, a grudzień zabiegany, ustaliłyśmy że zaraz na początku stycznia trzeba będzie temat odświeżyć.
Niestety pamięci ciut nam zabrakło.
Przypomniało mi się w ostatniej chwili.
Z tego też powodu maska nie jest super bogata choć miałam na porządniejsze umajenie chęć. Nie miałam czasu.
Zdjęcia też robione w pośpiechu i dlatego te z moją paszczą są niemożliwie podkręcone, zamaskowane itp.
Niestety wyszło zmęczenie na twarzy i to ogólne.
Ale maska wyszła całkiem fajna :D
Prawda?
Poniżej trochę zdjęć normalnych.
Prosta konstrukcja, proste kolory, ozdoby również nieskomplikowane.
A na koniec kolejny "kalejdoskop"
Poprzedni pewnie poznali już ci którzy na moje blogowe FB zaglądają.
Przypomniała mi się ta magiczna zabawka i teraz, póki sobie prawdziwej nie zmajstruję, bawię się wirtualnie.
(miałam ciąg skojarzeń: maska - Wenecja - szkło - kalejdoskop)








