No i jest kolorowo.
Choć wg założeń miało być: słonecznie, wakacyjnie, kolorowo, wesoło.... zostało tylko kolorowo.
Jakoś reszta nie wyszła. Czy to z powodu szarości za oknem czy z innego w sumie nie ważne.
Do uwiecznienia na zdjęciach miałam pęczek nowych bransoletek (bardzo mi się podoba jak wyglądają gdy jest ich na ręku dużo), fascynator ciut przypadkowy i ciągle Wielka Ważka czekała na jakąś sprzyjającą sytuację.
Ważki nie widać?? ;>
Ważka jest. Na końcu posta wrzucę to samo zdjęcie bez zabaw "postarzająco-umajających", będzie ją widać. :)
Do rzeczy zatem.
Na początek pęczek bransoletek:
(na zdjęciu głównym wystąpiło ich oczywiście więcej - pojawiały się już we wcześniejszych wpisach)
Fascynator, który miał inaczej wyglądać ale przyznaję bez bicia co nieco "zepsułam" przygotowując filc więc tę sytuację wykorzystałam i poszłam w inną stronę. Do tamtego tematu wrócę zapewne niebawem :)
No i na koniec powtórka z rozrywki czyli widać ważkę :D
Sukienka ciągle jeszcze nie do końca przerobiona, odziedziczona po Babci.
Piwonia prosto z ogródka, pachnie obłędnie :)
Z pierwszym zdjęciem mam pewne skojarzenie....
ciekawe czy Wy też macie podobne?
Do mojego się na razie nie przyznam.
Ogromnie jestem ciekawa waszych opinii i skojarzeń jeśli oczywiście jakiś macie :D



















































