Pokazywanie postów oznaczonych etykietą majolika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą majolika. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 grudnia 2019

Zimowy kot



No i jakoś tak wyszło, że dawno nic nie pisałam, dopadły mnie różne sprawki rodzinne, troszkę udało mi się w tym czasie porysować - możecie na Facebooku zobaczyć dwa rysunki z drzewami. Udało mi się też oprawić w koraliki majolikowego kota i w ostatnich dniach, kiedy na chwilę wróciłam do pracowni, dodać rzemienie i zapięcie.


Całość biało-niebieska kojarzy mi się z zimowym, śnieżnym dniem. Albo z holenderskimi kafelkami ;)


A na deser życzę Wam pięknych Świąt.

Wracam wkrótce.
:)

czwartek, 20 lutego 2014

O zajączku zrobionym na szaro.


W końcu mi się udało.
Najpierw, już dość dawno temu przygotowałam sobie odpowiedni kawałek ceramiki i namalowałam na nim majolikowo zajączka. Kiedyś był już podobny obrazek i po kilku pytaniach czy nie mógłby być naszyjnikiem postanowiłam taki zrobić.
Co zabawne widziałam ten mój obrazek noszony jako naszyjnik! 
:D

Ceramika była gotowa, teraz tylko oprawić. 
Chciałam ciut delikatniej niż to robiłam ostatnio. Wymyśliłam sobie mniej więcej jak to zrobić (schematy do mnie nie gadają.... muszę sobie sama wymyślić choćby już było przez kogoś wymyślone ;)) ) i zaczęłam pracę. To chyba był najgorszy dzień .... od rana do jakiejś 15 godziny szyłam i prułam, szyłam i prułam, nic mi nie wychodziło, usypiałam na siedząco i stojąco... masakra. Tego dnia nie zrobiłam nic i już myślałam, że trzeba będzie na dłuższy czas się z zającem pożegnać, ale kilka dni później złapałam igłę, nić, koraliki i "chwilę" później miałam gotową oprawę.
Tylna część jak zobaczycie na zdjęciach poniżej została podklejona szarym zamszem. 
Aksamitkę uznałam za połowicznie brzydką... jest naprawdę miła, miękka i ładna z prawej strony ale lewa.... paskudna. Nie pierwszy raz marudzę, że jakieś brzydkie te aksamitki które są dostępne w pasmanteriach.
Cóż było czynić... zrobiłam aksamitkę dwustronną, oczywiście całkiem "bez sensu" wszystko zszywając i obszywając ręcznie ;)



Naszyjnik jest długi ale spokojnie można go nosić "na krótko" co widać na poniższym zdjęciu.






Lubię gdy tył jest też dopracowany. Lubię takie drobiazgi których niby nie widać a są. Lubię dobrać idealny guzik na zapięcie. Lubię ładne podszewki w ubraniach. Lubię ciekawe podeszwy butów.
...



wtorek, 14 stycznia 2014

Wredny Zajączek.


A kto by się po nim spodziewał, że tak jest złośliwy. Wygląda tak niewinnie i nieśmiało w tym swoim sweterku i błękitnej koszuli.

A jednak....
Kończyłam go na targach w Poznaniu, na początku grudnia.... ostatnie wbicie igły i w tym momencie trach! Jedyna taka, najcieńsza igła traci czubek a przy okazji pęka jeden z koralików w oprawie.
Niestety koralik ważny, w trudnym miejscu... trzeba całą pracę zacząć od nowa. Koralik jeszcze bym przeżyła, zabrała się do roboty ale ta igła - czysta rozpacz ;)

Zaledwie kilka dni temu postanowiłam dokończyć wrednego. Igły zaostrzyć nie umiem ale przynajmniej na tyle zaokrągliłam złamany czubek, że nie porwie nici. Do haftu już się nie nadaje, do zszywania małych koralików na szczęście tak.
:)





poniedziałek, 2 grudnia 2013

Kumulacja depresji.



Bo jak inaczej to nazwać po "Depresji do kwadratu"?

Naszyjnik z ceramiką z ostatniego "majolikowego" wypału z Żuławską wierzbą to już depresja do sześcianu (a może sześciokąta ;)) ) a dodatkowo spotkanie z Martą Antoniną Łobocką z Kochamy Żuławy.
Niezła kumulacja :D

Spotkanie, które wniknęło z kilku zdań wymienionych na Facebooku, ustalenia że mieszkamy tuż obok siebie  i można się spotkać porozmawiać, odbyło się kilka dni temu.
Usiadłyśmy w PiKawie przy różnych pysznościach, pogadałyśmy, Marta zrobiła trochę zdjęć ja nie pozostałam dłużna choć ja tym razem bardzo oszczędnie.

Potem przeszłyśmy się jeszcze po różnych zakątkach Gdańska, usiłowałam co chwilę nerwowo nie gadać nie robić głupich min gdy Marta celowała we mnie obiektywem - mówię Wam stresss!!
Jeszcze chwila i będzie można zobaczyć efekty tego spotkania.



Jeszcze słów kilka o naszyjniku. 
Oczko ceramiczne, pomalowane majolikowo, koraliki tym razem wszystkie w jednym kolorze choć w dwóch różnych rozmiarach, zapięcie na guzik 





a na koniec jeszcze raz Marta tym razem na ul. Długiej.


 polecam :)


Ps. Gwałtowny wzrost mojej aktywności twórczo-blogowej wynika oczywiście z tego że już za chwilę, już za momencik targi w Poznaniu. 
Panika! Panika!!
;)
Niedługo pewnie więcej konkretów.



wtorek, 26 listopada 2013

Umajo(likowa)ne


Tym razem piecyk nastawiłam na niską temperaturę. 
Tym razem szkliwo było tylko białe.
Za to farby były kolorowe. 
Oczywiście farby ceramiczne, takie którymi maluje się na surowym szkliwie i razem się wypala. 
Czyli wg. wszelkich mądrych źródeł dotyczących technik ceramicznych bawiłam się w zdobienia typowo majolikowe. 

Pierwsze pokażę Wam kafelki, niewielkie (przekątna - 5,5 cm), sześciokątne, malowane zaledwie trzema kolorami. Razem 9 sztuk.


Spojrzenie na każdy kafelek z osobna i ze szczegółami:










jeśli ogólnie Wam coś przypominają.... to nie jesteście w błędzie.
oto zestaw moich inspiracji:



kolejne malunki pewnie niedługo. 
:)



poniedziałek, 2 września 2013

Elegancik z wąsem


Wróciłam na moją Zimną i Wilgotną Północ. 
Za oknem leje i jest 11 stopni. ;)

Pracowite wakacje się skończyły. Jako że pojechałam na nie niemal natychmiast po jarmarku to teraz powoli ogarniam pozostawione pobojowisko, wracam do normalnego rytmu.
Zanim wrzucę tu najprawdziwsze nowości (kolczyki tylko czekają aż im jakieś bigle ukręcę) będzie trochę zaległości. 

Po pierwsze zajączek.
Maleńki obrazek ceramiczny. 
:)



czwartek, 19 lipca 2012

Ulubiony malarz mojej Mamy


Kto zgadnie? Kto zgadnie kogo tak bardzo lubi moja Mama, że nawet marną kopię tego portretu kiedyś dla niej wykonałam? 
Kto zgadnie czyją twórczością inspirowany ten portrecik?
Ech, to chyba bardzo łatwe ;)

Tego że twórczością nauczycielki od ceramiki to pewnie nikt nie zgadnie ;)

(nagród nie przewiduję tym razem. zagadka z nagrodami wciąż nie rozwiązana, więc jak macie chęć na zabawę i nagrodę to do tego posta zapraszam)

Molla ostatnio piękne rzeczy robiąc jak zwykle zaczęła używać określenia SLOW ART.... ach jakże bliskie mi to hasło ;)
Ceramiczny element powstał... na początku mej zabawy z tym materiałem czyli ohohoho.... 
"Oprawianie" zaczęłam pewnie ze dwa tygodnie temu i dopiero dziś mogłam skończyć.
Po prostu w piecyku się wypalało, nie mogłam siedzieć w pracowni i malować.