Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koraliki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koraliki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 maja 2020

Pozłocony


Pozłocona, bardzo gorzka czekolada. 
Dokładnie takie mam skojarzenia patrząc na ceramikę i koraliki które znalazły się w tym, dość prostym jeśli chodzi o formę, naszyjniku.


Sześciokątny ceramiczny kaboszon pokryłam szkliwem które po wypaleniu wygląda jak naruszony zębem czasu metal. 


Miły dla oka i twarzowy jest ten bardzo ciemny brąz a do tego złocisty połysk ceramiki i koralików.
Nawet taki blady rudzielec jak ja dobrze wygląda w tej kolorystyce. 



Udało mi się nawet do tego dobrać zapięcie o podobnym kolorze i ciepłym, złocistym połysku.



Pierwsze zdjęcie jest wynikiem bardzo luźnych skojarzeń z czekoladą, Ameryką Południową i jej tubylczymi ludami.  

wtorek, 7 kwietnia 2020

Księżyc i kometa.


Księżyc pojawia się ostatnio u mnie często. To jeden z moich ulubionych motywów jak pewnie zauważyliście.

Dla odmiany, bo ostatnio pojawiały się rysunki z księżycem, tym razem zrobiłam naszyjnik. 
A potem z rozpędu nawiązujące do niego kolczyki.


Od czasu do czasu stawiam sobie zadanie - naszyjnik bez elementów metalowych i tak dokładnie postanowiłam i tym razem. Miałam ułatwione zadanie bo jesienią udało mi się kupić uroczy guzik gwiazdkę który ładnie wpisał mi się w zaplanowaną kolorystykę. 




Tasiemkę wyplotłam z turkusowego lnu, gwiazdkowe zapięcie zakończyłam małymi warkoczykami i już mam kometę ;)


Niestety przy kolczykach wciąż nie wymyśliłam fajnej niemetalowej alternatywy więc są na biglach ze stali chirurgicznej.


Nie są idealnym kompletem bo turkusowe szkliwo jest matowe ale ładnie nawiązują do naszyjnika. 


Zapięcie naszyjnika oczywiście nie musi być widoczne z przodu. Można je swobodnie przesunąć do tyłu na kark. 



A na deser rozrywka ;)
Kto wymyślił tę zabawę na czas kwarantanny (a dokładniej chyba izolacji powinno być) tego nie jestem pewna, być może Getty Museum. W każdym razie mają w tym udział. Chodzi o "skopiowanie" dzieła sztuki w warunkach domowych. Ja założyłam sobie na dokładkę, że ma być to szybkie, ustrzelone telefonem prostymi środkami (np za tło służyły mi między innymi ręcznik, chusteczka, spodnie dresowe).
Być może pojawi się więcej moich wariacji na ten temat więc zapraszam Was na Instagrama lub Facebooka.
Namawiam - bawcie się też. Fajne na oderwanie się od niezbyt wesołej rzeczywistości.



oryginał - Malcolm T. Liepke
To zdjęcie powstało chwilę po robieniu zdjęć z księżycowym naszyjnikiem. Domalowałam tylko kilka kolorów na twarzy, założyłam bluzę i upięłam włosy tak by wyglądały na krótkie.


oryginał - Tamara Łępicka
W tle koc, dresy, bluzka... falbana na ramieniu z szalika i legginsów. No i ta skarpetka której wcale nie planowałam a idealnie zgrała się kolorystycznie więc jej nie wykadrowałam :D


oryginał - Amadeo Modigliani
Od tego się zaczęło. Ręcznik, chusteczka, beret zamiast kapelusza.

piątek, 14 lutego 2020

Morskie fale



Zmiana tematu. Ostatnio było słodko i miłośnie dziś wskakujemy do ciepłej morskiej wody, zanurzamy się w falkach turkusowych, blikach światła. 



Ten kawałek ceramiki który jakiś czas temu sobie przygotowałam właśnie z morską wodą mi się kojarzył i to rozedrganie, różnorodność kolorów, pojawiające się czasem rozbłyski postanowiłam przenieść też na oprawę.



Cały naszyjnik to mikstura kolorów, różnych odcieni turkusu i niebieskiego. Na ceramice motyw fal / łusek, do tego mieszanka koralików matowych, błyszczących, metalicznych i jedwabna tasiemka wypleciona z kilku kolorów tkaniny.




wtorek, 11 lutego 2020

Wiosenne zauroczenie


Wczoraj wykończyłam ten wiosenny naszyjnik, a dziś chyba zima sobie przypomniała że jeszcze jej u mnie nie było. Spadł śnieg. Zniknął szybko ale i tak ucieszył - pierwszy śnieg który widziałam tej zimy. 


Ale wracając do mojej wiosny w środku zimy.
Naszyjnik zrobiłam z niewielkiego ceramicznego oczka. We wgłębieniu umieściłam małe, przestrzenne serduszko, pod zielonym szkliwem wyrysowałam gałązki z listkami.



Ceramikę oprawiłam w zielone koraliki a całość powiesiłam na dwóch rzemieniach nawiązujących do kolorystyki ceramiki.



Uwielbiam wiosnę ale przyznam, że wolę gdy zimą jest porządna zima ze śniegiem i mrozem.
Cichutko liczę na porządną porcję białego puchu.



niedziela, 9 lutego 2020

Dwa serduszka.


Raczej nie celuję z tym co robię ani w żadne święta ani w porę roku. Robię to co akurat mnie pociąga, kręci bo wtedy najfajniejsze rzeczy wychodzą. A tu  niespodziewanie tuż przed Walentynkami pokazuję Wam serduszka.


Na dokładkę Walentynki są mi dość obojętne. Ani mnie nie ekscytują ani mi nie przeszkadzają (pomińmy kwestię tego co w handlu się dzieje przy okazji)


Ale kilka dni temu zajrzałam do pudełka z gotowymi elementami ceramicznymi i sięgnęłam po te dość mroczne, raczej nie słodkie kawałki ceramiki z niewielkimi sercami. Oprawiłam w czarne, matowe koraliki, doprawiłam miodowymi i dziś dokończyłam te kolczyki. To że tematem trafiłam w czas uświadomiłam sobie szyjąc oprawę. 


Kolczyki są lekkie (3 g sztuka), niezbyt duże (długość 3,6 cm), nie obciążają ucha. 


:)


poniedziałek, 23 grudnia 2019

Zimowy kot



No i jakoś tak wyszło, że dawno nic nie pisałam, dopadły mnie różne sprawki rodzinne, troszkę udało mi się w tym czasie porysować - możecie na Facebooku zobaczyć dwa rysunki z drzewami. Udało mi się też oprawić w koraliki majolikowego kota i w ostatnich dniach, kiedy na chwilę wróciłam do pracowni, dodać rzemienie i zapięcie.


Całość biało-niebieska kojarzy mi się z zimowym, śnieżnym dniem. Albo z holenderskimi kafelkami ;)


A na deser życzę Wam pięknych Świąt.

Wracam wkrótce.
:)

poniedziałek, 7 października 2019

W bukowym lesie.


Jakiś czas temu, może nawet więcej niż rok, krążył po sieci film o grzybach. Trafiałam na niego to tu to tam, czasem mi go ktoś podsyłał (tu do obejrzenia). Miałam chęć na nawiązanie do tego grzyba który ma taką malowniczą, ażurową spódniczkę. Wiedziałam do jakiej rodziny należy, wiedziałam co to za gagatek ale ten ażur kusił. 


Wciąż nie mam dobrego pomysłu jak taki ażur zrobić w grzybku w większym formacie ale końcu wykombinowałam jak nawiązać do tej struktury w naszyjniku. 


W czerwcu ulepiłam oczko z grzybkiem, w lipcu poszkliwiłam i od tamtej pory czekało na oprawienie.


Być może jeszcze trochę by poczekało bo miałam całkiem inne plany na pracę w ten weekend, gdyby nie zbiegi okoliczności. W piątek poszłam na spacer na pewien pagórek porośnięty bukami. Zabrałam ze sobą aparat planując polowanie na grzyby. I przyznam Wam że było na co polować! Na pewno wrzucę sporo zdjęć na Instagrama



Na samym końcu, kiedy już postanowiłam wracać do domu znalazłam wśród bukowych liści Sromotnika smrodliwego Phallus impudicus. Wiem jak to brzmi. Tak samo zazwyczaj wygląda i pachnie. 
Ale są ciekawe. Mają niezwykłą strukturę, tym bardziej gdy już owady wyjedzą galaretowatą masę z zarodnikami.
Zresztą zobaczcie poniżej.


Gdy go zobaczyłam wśród tych bukowych liści to już wiedziałam że zajmę się gdy wrócę do domu tym kawałkiem ceramiki na którym jest podobny grzybek a otoczenie jest takie bukowe.
Wiem, że to dość dziwna inspiracja ale powstrzymać się nie mogłam ;)





Dziś znów byłam w tym samym miejscu. 
Grzyb już "opędzlowany" przez owady prezentuje się nieco inaczej. 




:)