Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malowane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malowane. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 stycznia 2023

Cienisty ogród. Morrisowane



Sprowokowana pewnym konkursem postanowiłam pobawić się nawiązaniami do prac Williama Morrisa.
Chyba już wspominałam o tym że go lubię. Na pewno o tym pisałam. O! Już wiem - to było przy rysowaniu Williama Mrruczysa (klik tu przenosi do tamtego wpisu).



Wyciągnęłam książkę o pracach Morrisa, książki o roślinach, akwarele, ołówki i tusze i ruszyłam do pracy. Wybrałam dwie rośliny - bluszcz i śnieguliczkę - obie rosną w najciemniejszych zakątkach mojego ogródka. Pomyślałam że to będzie ładny zestaw - zielenie, nieco bieli i ciemne, potraktowane indygiem tło a do tego czarne obramowania. 










Powstał kwadratowy obrazek, zdecydowanie po nim widać że jest ręcznie malowany. Tak chciałam. Choć kształty gałązek śnieguliczki są takie same (niektóre tylko odwrócone), podstawowe sploty bluszczu też się powtarzają to starałam się by było to jednak blisko natury, żeby było widać że to nie wzór stworzony w komputerze tylko ręką i pędzlem. 




Teraz tylko muszę do tego obrazka znaleźć odpowiednią ramę.
:)




piątek, 21 stycznia 2022

Leśne klimaty dla WOŚP


 Co roku w jakiś sposób biorę udział w finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Przez nich w ogóle założyłam konto na Allegro - w tamtym czasie nie widziałam innego powodu. 
Dołączałam się do akcji grupowych np z Biżuteryjkami dla WOŚP, brałam udział indywidualnie, z siostrą, więc i w tym roku nie mogło zabraknąć czegoś ode mnie.

Złożyłam taki zestaw. 

1. Puzzle "Wieczór w lesie"



Znane Wam już chyba dobrze ale na wszelki wypadek podrzucam link do wcześniejszego wpisu o puzzlach -> "Wieczór w lesie" - puzzle


2. Obrazek "zagram ci na nosie"



Akwarelowa bajka namalowana specjalnie na tę okazję. 
Więcej zdjęć i opis znajdziecie tu -> "Zagram ci na nosie"

3. Ceramiczny grzybek




Mały, ceramiczny, własnoręcznie zrobiony grzybek. Przez turkusowy kolor kapelusza też nieco bajkowy ;)

To są podstawy. Czy to wszystko? Na 100% nie, zapewne dorzucę tam jeszcze jakieś drobiazgi - pocztówkę z księżycem, podziękowanie...

Zapraszam serdecznie do licytowania.
Tu znajdziecie moją aukcję: LEŚNE KLIMATY




środa, 24 czerwca 2020

Szyszka i tęcza


Niewiele Wam ostatnio tu pokazuję bo siedzę w pracowni i dłubię w glinie. Jeśli macie chęć zobaczyć zdjęcia robione w trakcie pracy to koniecznie zaglądajcie na Facebooka i Instagrama. Zrobiłam sobie tylko dzień przerwy w tym lepieniu by zrealizować pewne zamówienie. 


Być może pamiętacie obrazek z Trzema Szyszkami, ta sama Ola która wtedy o trzy szyszki poprosiła tym razem namówiła mnie na malowanie na tkaninie. 


Zamówienie brzmiało - szyszka i tęcza, rób jak chcesz.

Na początku wymyśliłam jak potraktować tęczę. Nie chciałam by była taka typowa z pasków. Skojarzyłam ją sobie z kropelkami wody i już miałam pewność jak ją chcę namalować.


Wiedziałam że chcę by kropki - kropelki trochę wychodziły z ram tęczy jak rozpryśnięta woda. 


Znalezienie sposobu na szyszkę zajęło mi ciut więcej czasu. Na początku planowałam taką realistyczną, w naturalnych kolorach ale cały czas miałam wrażenie że będzie to wszystko mało spójne. 
Pomyślałam, pokombinowałam i pozwoliłam sobie zaszaleć kolorystycznie i nie tylko. Ruchy pędzla też były takie mniej moje, bardziej swobodne i fajnie się przy tym bawiłam.
Zdecydowanie czuję że taka szyszka lepiej pasuje do tęczy i do Olki :D


Na deser postanowiłam wyjść poza zamówienie i schować pod patką kieszeni mały drobiazg.


Przyznam Wam się że się trochę stresowałam całą tą zabawą z farbami. Po pierwsze nie maluję zbyt dużo ostatnio (rysunek to inna bajka) a ubrania malowałam tak dawno że już chyba nieprawda ;) w czasach gdy o farbach do ubrań można było marzyć więc używałam zwykłych akrylowych farb.

Czy mi się udało? Mi się podoba a co najważniejsze dla mnie podoba się zamawiającej. 
A czy Wam się podoba?




wtorek, 6 czerwca 2017

Kolorowa seria biblioteczna. Labrador.


Przyszła pora na ostatni obrazek z serii. 
Dziś mam dla Was labka.
Czyli ciasteczka, ciasteczka, miłość, radość, masz coś do jedzenia? ;)
Mam takiego "braciszka" więc wiem o czym mówię.




Ciekawa jestem jak odbieracie te kolorowe obrazki.
Bardziej podoba się Wam kolor?
Czy może wersje rysowane tylko czernią?


:)

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Kolorowa seria biblioteczna. Kot.


Wczoraj pisałam, że powstał nie jeden kolorowy obrazek, obiecywałam że dziś pokażę kolejny i jak obiecałam tak jest.
Pora na kota co patrzy. Tak patrzy, że sama nie wiem czego chce ;))






A na jutro planowany jest kolejny, już ostatni w tej serii zwierzak.

niedziela, 4 czerwca 2017

Kolorowa seria biblioteczna. Jamnik.


Przez te wszystkie kolory za oknem, przez to słońce, piękną wiosnę nabrałam chęci na wyciągnięcie z pudełka akwareli. 
Zmiksowałam rysunki z farbami i w efekcie mam trzy obrazki. Trzy zwierzaki w bibliotece obowiązkowo w swetrach.
Na pierwszy ogień jamnik. 




Jeśli ciekawi jesteście kogo jeszcze zmalowałam zaglądajcie jutro, pojutrze :)

niedziela, 7 lutego 2016

O zaczytanym kocie i prze-mocy.


Czasem mi tak coś przeskoczy w umyśle, jakaś iskierka i wtedy od jakiejś myśli odczepić się nie mogę. Taka prze-moc wewnętrzna.
I wtedy muszę zrealizować pomysł , bo będzie przeszkadzać, rozpraszać, molestować. Cichutko ta myśl siedziała mi w głowie od dawna. Dopiero jak przy innej okazji dojechała do mnie zakładka od Hundred Bookmarks pomysł dosłownie uczepił się mnie jak rzep.
Kot. W bibliotece. Z zakładką w książce.
Ech. Na kaflu chyba nie zmieszczę. Narysować! Rety!! Namalować!!!
Tak dawno nie malowałam....


Najpierw powstał szkic, kilka notatek, a potem zaczęła się zabawa. Lubię akwarele choć niestety na tyle rzadko maluję że technicznie dobra nie jestem. Ale zabawa jest przednia a w tym przypadku to było najważniejsze.




Lubię czytać. Codziennie przy śniadaniu czytam. Gdy zdarza mi się chwila "nudy" (niestety czasem nie mogę zająć się moją ulubioną pracą i muszę pracować "nudząc się") natychmiast sięgam po szkicownik lub książkę.
Posiadanie zakładki jest absolutnie konieczne.
Zazwyczaj była papierowa, kawałek kartonika itp...
Każda niemalże, po przeczytaniu książki nie nadawała się do dalszego użytku, ja je po prostu maltretuję. Trzymam w ręku, ściskam, miziam, kiziam.... łzy nimi ocieram ;)))

Zakładki od Mari podobały mi się od dawna - ale zdecydowanie się na hasło nie szło mi łatwo. Przy okazji czytania  bloga 365odpowiedzi (polecam!) miałam cichutką nadzieję  na zdobycie jednej .... i udało mi się!!!!
I to z takim fajnym hasłem!
Takim moim!
:D
Cud, miód i orzeszki!


Zakładka właśnie pilnuje kartek w drugiej z kolei książce i nawet wstążeczki nie udało mi się zmaltretować :D
***

No i w efekcie chęci pomalowania i iskierek umysłowych taki obrazek powstał.


Kilka detali:





Namalowałam, skończyłam, prze-moc straszna przestała mnie rozpraszać, wróciłam do normalnego rytmu pracy.

:)