poniedziałek, 25 lipca 2011

kiciaki


Kafle z kotami. Krzywe są - mają być ;) . Krzywo leżą - oj, nie zauważyłam. W tle brudny stół roboczy - strasznie lubię tę dechę a te "mazy" to z daaaawnych czasów, zmuszano mnie jeszcze do pracy na dużym formacie :) 
Trochę szczegółów:
(kafli, nie pomazanego stołu choć i on się załapał)







mam jeszcze fotki kolejnego zestawu inspirowanego kai-no-kuchi, kolejnych guzików..... jutro.... bo... usypiam.


a aaa... jeszcze miałam zacytować ze Schroniska dla słów :
kotowrót - szczęśliwy powrót zagubionego pupilka

:)

niedziela, 24 lipca 2011

bez pętelki


Same guziki. Pętelek brak.
:)
Kolejne już leżakują w ciepełku. Będą jutro. Mam nadzieję że ładne.






sobota, 23 lipca 2011

pod wpływem.....


....oczywiście pod wpływem Japończyków :)
Tym razem różne wzory potraktowane swobodnie, zmiksowane i poprzekładane.
Dokładnie o taki efekt mi chodziło więc zadowolona z siebie jestem :)
Niestety cały dzień pogoda była o taka więc fotek mniej ponurych nie będzie. 





Zadowolona też jestem z wyboru którego dokonałam na wariata gdy ostatnio kupowałam szkliwa.
Bardzo mi się podoba ten "elektryczny" niebieski kolor. 


A na koniec fotka zrobiona przed chwilą. 
:)



i człowiek byłby całkiem zadowolony gdyby nie wiedział co się na świecie dzieje.




o trzech kobietach, mężczyźnie, kulkach i guzikach ....


Na początek kobiety i mężczyzna.... choć tak naprawdę kobiety i mężczyźni :)
Oczywiście wg japońskich grafik.
od góry od lewej:
1. wg Utagawa Toyohiro "letni wieczór" ( kobieta)
2. wg tego samego autora "dziewczyna w różowym kimonie" (jak sam tytuł wskazuje dziewczyna!)
3. wg Torii Kiyomitsu "aktor Ichikawa Ebizo II w roli bohatera Sukeroku (w "Ebizo" nad "o" powinien być akcent ale ni hu hu nie wiem jak wstawić taką literkę, no i z całą pewnością to pan)
4. wg. Ishikawa Toyonobu "aktor Nakamura Kiyosaburo (nad ostatnim "o" znów pojawić się powinien akcent) w roli kurtyzany"  (a to ci niespodzianaka. taka pani a jednak pan ;)) 

trochę szczegółów:




Guziki. Trochę mnie zaskoczyły. Szkliwa nie zachowały się do końca standardowo. W pierwszej chwili poczułam się zdegustowana ciut ale teraz stwierdzam że mi się podobają. 


A na koniec eksperymentalne kulki.
Nie przewidywałam jaki będzie efekt bo pierwszy raz takie robiłam, a na koniec pokryłam je całkiem nowym szkliwem.
Jak Wam się efekt podoba?


Wszystko niemal jeszcze ciepłe. No ciepłe było a nawet gorące jakieś dwie godziny temu. 
Teraz pędzę malować i pakować piecyk od nowa. Do Jarmarku został tydzień, jestem w lekkiej panice....

Wieczorem postaram się pokazać coś co też dziś z piecyka wyjęłam i jestem zadowolona z tego bardzo. 
Zdjęcia już zrobiłam ale liczę na to, że może słonko przedrze się przez chmury choć na chwilę i uda mi się zrobić lepsze. 

Kawy! i do pracy rodacy! (tak sobie pokrzykuję żeby ruszyć do roboty :D)



środa, 20 lipca 2011

...


Praca idzie powolutku. Za wolno. Pogoda żyć nie daje trochę. Ależ marudzę ;)
Co do pogody - wczoraj było tak -> wtorek
a dziś przeważnie tak -> środa.
Piecyk pyka, czyli się wypala.
Oby dobrze poszło.
Guziki w wersji surowej zaraz w innym ujęciu pojawią się na FB.
Zapraszam do polubienia :)
Czasem wrzucę zdjęcia wykonane w międzyczasie... może jakaś akcja będzie....:)

poniedziałek, 18 lipca 2011

bzyk tropikalny.


Obudziłam się dziś o piątej. Stwierdziłam że się chyba starzeję ;) 
O piątej nie wstałam, ale na szczęście niewiele później to zrobiłam. Wykonałam podstawowe czynności poranne i jeszcze zanim zrobiłam sobie pierwszą kawę powędrowałam do ogródka żeby wykorzystać wkradające się do niego powoli słońce. 
Ogródkowe rośliny stanowić miały tło dla mojego nowego bzyka roboczo zwanego tropikalnym.
Właściwie nie miałam go robić teraz kiedy tyle roboty przed Jarmarkiem Dominikańskim, kiedy tyle rzeczy w związku z nim się nie układa, a taka ważka to naprawdę wiele godzin roboty. Pamiętałam jeszcze jak to było przy Złotej Ważce :D. Ale jakoś miałam cichutką chętkę na ważkę w takich kolorach, tkaniny na skrzydła już miałam ufarbowane, Kasia uszczęśliwiła mnie niemożliwie czesankami w cudnych kolorach (a wśród nich te wymarzone dla ważki, które sama miałam próbować uzyskać) a na dokładkę ostatnio zamówione koraliki idealnie wpasowały mi się w całość. No i jak tu zostawić tę robotę na później?
Wczoraj wieczorem udało mi się bzyka skończyć. Długo to trwało bo oczywiście nie mogłam sobie pozwolić na to by tylko nim się zajmować. 
Pomysł żeby zdjęcia zrobić z samego rana był doskonały. Teraz już słońca zza grubej warstwy chmur nie widać, pewnie zaraz zacznie padać. Oj nie rozpieszcza nas ten lipiec tego roku.
Z ważką wędrowałam po całym ogrodzie szukając dla niej najlepszego tła. Na pierwszym zdjęciu przysiadła wśród lilii o pomarańczowych kwiatach, potem na liściach funkii pod białymi kwiatami hortensji....


następnie na krzewie machonii a w tle koloru dodały kolejne lilie tym razem bardziej czerwone.  


potem jeszcze trochę pozwiedzałyśmy ogród a ja upolowałam kilka zbliżeń detali. 




Nie tylko mój bzyk w tym ogródku był. Oczywiście uciął mnie komar niecnota. I to podwójnie.
Spotkałam też trzmiela przy porannej toalecie :)


Wybaczcie trzęsący się kadr. Film robiony z ręki, tak by być jak najbliżej a równocześnie trzmiela nie wystraszyć. 

Tak naprawdę to powyższe zdjęcia nie są tymi wymarzonymi dla tej ważki ale.... wymarzonych nie będzie. Brak mi czasu, osoby z drugiej strony aparatu (wszystko jedno z której :D byle by efekt był taki jak trzeba) , w tej chwili brak mi słońca..... znów marudzę!

Dla pokazania proporcji (no nie wiem czy to widać!??) fotka absolutnie paskudna, testowa, robiona wczoraj bardzo późno, w okropnym oświetleniu z rurą w tle a ja nie dość że potargana niemiłosiernie to na dokładkę tuż przed snem, bez "oka", zmęczona. I ta mina! hłe hłe. 



Ważka tak jak i poprzednia jest wielofunkcyjna. Można ją potraktować jako naszyjnik, broszkę, fascynator, ozdobę na ścianę.....
Jest od swojej poprzedniczki trochę mniejsza choć rozpiętość skrzydeł ma taką samą. 
W związku ze skrzydłami - wiem, że ważki mają skrzydła proste, ale proste wyglądają przy moim bzyku martwo. Wygięcie dodało im życia i lepiej cała ważka układa się z człowiekiem. :)

Ciekawa jestem co o bzyku myślicie.

Kiedy kończę pisać, wklejać zdjęcia aż trudno uwierzyć że powyższe fotki robiłam dziś. Mrok, pada, 17 stopni. brrrr....

czwartek, 14 lipca 2011

z placu boju


... chciałam napisać że jeszcze ciepłe.
ale to nieprawda.
jeszcze mokre. jak świat za oknem. i powietrze.
:)


środa, 13 lipca 2011

...

Pomimo marudzenia prace trwają. Powyżej to co już pokazywałam w wersji początkowej, tym razem już prawie kończę ten etap. Jeszcze trochę i będzie gotowe. 
A poniżej kilka fotek z pracowni. 
Akurat zrobiłam sobie kawę...
słonko przez okno zaglądało...





A na koniec jeszcze taki mały drobiazg. Można od dziś mnie polubić na "Fejsie" (po prawej stronie bloga znajduje się "ułatwiacz")
:)