czwartek, 19 lipca 2012

Ulubiony malarz mojej Mamy


Kto zgadnie? Kto zgadnie kogo tak bardzo lubi moja Mama, że nawet marną kopię tego portretu kiedyś dla niej wykonałam? 
Kto zgadnie czyją twórczością inspirowany ten portrecik?
Ech, to chyba bardzo łatwe ;)

Tego że twórczością nauczycielki od ceramiki to pewnie nikt nie zgadnie ;)

(nagród nie przewiduję tym razem. zagadka z nagrodami wciąż nie rozwiązana, więc jak macie chęć na zabawę i nagrodę to do tego posta zapraszam)

Molla ostatnio piękne rzeczy robiąc jak zwykle zaczęła używać określenia SLOW ART.... ach jakże bliskie mi to hasło ;)
Ceramiczny element powstał... na początku mej zabawy z tym materiałem czyli ohohoho.... 
"Oprawianie" zaczęłam pewnie ze dwa tygodnie temu i dopiero dziś mogłam skończyć.
Po prostu w piecyku się wypalało, nie mogłam siedzieć w pracowni i malować. 







niedziela, 15 lipca 2012

turkusowe


w piecu się wypala, nie mogę siedzieć w pracowni ...
próbuję nowych, choć całkiem nieodkrywczych, rzeczy.
testuję różne drobiazgi i tak to wygląda.

te nowe bardziej moje będą niedługo.
jak się wypali.
a potem jeszcze raz.
i się nie potknę.

:)

przypominam o możliwości zdobycia za odpowiedź trafną parki ptaszków :)
o TU


środa, 11 lipca 2012

prawie oddam ptaszki w dobre ręce :)


a bo nie do końca oddam. 
czy ja wyglądam na tak szaloną ;)

zadam pytanie. 
a kto zgadnie ten dostanie niespodziankowe, nowiutkie, jeszcze ciepłe, świeżo wyklute kolczyki z ptaszkami :)
(ten na zdjęciu to nie ten. służy tylko jako ilustracja)

oto pytanie:

Ile par ptaszków kolczykowych uda mi się przygotować na tegoroczny Jarmark?

powiem Wam że sama jeszcze nie wiem.... 
ciągle powstają, mogą być jakieś straty....

ja będę wiedziała 28 lipca.

zatem można swoją odpowiedź zgłosić tu lub na FB (nie przesadzajmy - jeden człowiek jedna odpowiedź. tu albo tam) do 27 lipca do północy. 
wygrywa ten kto pierwszy poda prawidłową liczbę. 
warto zatem sprawdzić czy już taka odpowiedź nie padła ;)
jak się cudem trafi że dwie osoby niemal w tym samym czasie powiedzą to samo .... to zrobię losowanie pewnie. 

czy trzeba coś polubić? udostępniać? - nie bo sama nie przepadam za takimi warunkami. wolę polubienia, udostępnienia wtedy kiedy na to zasłużyłam. 
zatem będzie mi bardzo miło ale nie będzie to miało wpływu.

ale fajnie by było.... gdyby dużo osób się bawiło :D

rozwiązanie? 
myślę że najpóźniej 30 sierpnia - ale wiecie... Jarmark, początek - szaleństwo.
jeśli odpowiedź dacie tu a nie będzie jakiegoś adresu bloga, linku czy podobnych ułatwień proszę podajcie adres @ żebym miała szanse poinformować o wygranej. a najlepiej śledzić wpisy... bo ja naprawdę zaczynam być w typowej przed-jarmarcznej panice, śpieszę się, gubię....


a w tym roku będziemy w innym miejscu.
jeśli ktoś będzie miał chęć zajrzeć na nasze stoiska to zapraszam na ul Świętego Ducha. 
teoretycznie gdzieś tu....


to także informacja dla tych którzy lubią Pana Srebrnego z Poznania,
Pana od butów prawie z Krakowa,
Kasię z filcami.
ach ach..... no przecie zapomniałam! Oli S. broszki też będą. będą u mnie! :D

to wracam do pracy :)
polepię jeszcze jakieś ptaszki... 
:D



wtorek, 10 lipca 2012

a gdyby tak...




a gdyby tak... zadać proste ;) pytanie...
a w zamian oddać w dobre ręce świeżo wyklute, kolorowe ptaszki nauszne?
taka myśl mnie wczoraj dopadła przy lepieniu kolejnych ćwirów.

hmmm.... 
muszę się nad tym zastanowić.....
:)





(fotki prosto z pracowni)




poniedziałek, 2 lipca 2012

będą....


.... będą....
dudziki
grubelki
wstydzioszki
miłośniki

i całe stada innych :)


o to dziś na szybko wycięte pomoce, które okazały się tylko trochę pomocne na razie ;)




duże te "pomoce" ;)
a chciałabym by jeszcze mniejsze były :D
i cieńsze.
i twardsze ;>



piątek, 29 czerwca 2012

...


eksperymentuję. 
z gliną.
z fotografiami.
ze słowem.

efekty z gliną za czas jakiś.
z fotografiami powyżej (glina z bardzo bliska ;))
ze słowami - gdy gliniane będą gotowe.

:)

poniedziałek, 18 czerwca 2012

...


w czerwcu jak zwykle mam wrażenie, że nie nadążam, że mało czasu... ale dopiero w lipcu wpadnę w panikę.... 
to oznacza że zbliża się Jarmark Dominikański.
tym razem będziemy (cały "Syndykat Artystyczny" = Pan Srebrny z Poznania, Pan od butów z okolic Krakowa, gdzieś pomiędzy nimi ja i Kasia filcowankowa, która nie wiem czy jest zaliczana do Syndykatu ;) oraz możliwe niespodzianki) w innym miejscu ale o tym dokładniej napiszę później.

cisza na blogu i na FB oraz opóźnienia w odpisywaniu na emalie, komentarze itp wynikają z tego że chwilowo ( i mam nadzieję wrócić do tego we wrześniu) pracuję podwójnie. po drugie jak dorosły człowiek, odpowiedzialny itp. dostałam pracę i duuuużo gadam z ludźmi - ciekawa odmiana :D
po pierwsze w końcu pomysły zbierane już długo zaczęły pojawiać się w glinie. 
na zdjęciu powyżej - z przed dwóch dni - łyk kawy, pęczek inspirującej lektury obrazkowej i wróbel wyrywający się z gliny.

na zdjęciach dzisiejszych:

stos książek gotowych do ostatecznego pobudzania umysłu




zakładki lądują w odpowiednich miejscach....


a potem jest chaos i bałagan, wszędzie latają kartki, kawałki kalki, foremki, ołówek ciągle gdzieś mi znika


dziś z tego wyniknął karp całkiem elegancki oraz kilka drobiazgów.

mam nowy pomysł na kafle. 
ciekawe czy dobry. 
to się okaże "w praniu".

a miedzy tymi dwoma dniami było 12 + 6 godzin "normalnej" pracy :)

ps. pamiętam o ptaszkach. lepię kolejne, część już dawno sucha czeka na wypał...

:)

czwartek, 7 czerwca 2012

Piwonia.


No i jest kolorowo.
Choć wg założeń miało być: słonecznie, wakacyjnie, kolorowo, wesoło.... zostało tylko kolorowo. 
Jakoś reszta nie wyszła. Czy to z powodu szarości za oknem czy z innego w sumie nie ważne.
Do uwiecznienia na zdjęciach miałam pęczek nowych bransoletek (bardzo mi się podoba jak wyglądają gdy jest ich na ręku dużo), fascynator ciut przypadkowy i ciągle Wielka Ważka czekała na jakąś sprzyjającą sytuację. 
Ważki nie widać?? ;>
Ważka jest. Na końcu posta wrzucę to samo zdjęcie bez zabaw "postarzająco-umajających", będzie ją widać. :)

Do rzeczy zatem.
Na początek pęczek bransoletek:







(na zdjęciu głównym wystąpiło ich oczywiście więcej - pojawiały się już we wcześniejszych wpisach)

Fascynator, który miał inaczej wyglądać ale przyznaję bez bicia co nieco "zepsułam" przygotowując filc więc tę sytuację wykorzystałam i poszłam w inną stronę. Do tamtego tematu wrócę zapewne niebawem :)


No i na koniec powtórka z rozrywki czyli widać ważkę :D


Sukienka ciągle jeszcze nie do końca przerobiona, odziedziczona po Babci. 
Piwonia prosto z ogródka, pachnie obłędnie :)

Z pierwszym zdjęciem mam pewne skojarzenie....
ciekawe czy Wy też macie podobne?
Do mojego się na razie nie przyznam. 
Ogromnie jestem ciekawa waszych opinii i skojarzeń jeśli oczywiście jakiś macie :D