poniedziałek, 22 lipca 2019

Białe grzybki wśród mchu.


Lubię takie grzybowe rodziny.
Lubię je oglądać w naturze, lubię je zrobić w ceramice choć wcale łatwe to nie jest. Bo trzeba zadbać by te maluchy (cała rodzina ma tylko 3,5 cm wzrostu) były trwałe, bo kapelusze są niewielkie i uciekają z rąk.


Na początku popełniałam błędy, cieniutkie nóżki niestety pękały. Nawet taką, jedną z pierwszych grupek, mam w domu i za każdym razem gdy na nią patrzę myślę by nie przesadzać z subtelnościami.
Ale po drodze czegoś się nauczyłam i teraz grzybaszkowe rodziny są mocniejsze :)
Wiadomo że natura ceramiki jest taka że potłuc się może. Kubki i talerze też przecież się tłuką. 







Lubię tę rodzinkę. Transparentne szkliwo na kapeluszach i trzonach ma ładne spękania, zielone fajnie podkreśla blaszki. 



piątek, 19 lipca 2019

Na kłopoty z Królewną.


Lustereczko powiedz przecie
kto jest najpiękniejszy w świecie.

Czasem dopadają człowieka różne problemy. Są na nie różne sposoby. Gdyby przypadkiem dopadły Was problemy z jakąś bladolicą, kruczowłosą Królewną to pamiętajcie że nawet w tak trudnej sytuacji można próbować coś zrobić.

;)


A teraz już bez żarcików - nowe, ceramiczne muchomory doczekały się zdjęć.
Tu we wpisie z zeszłego roku można zobaczyć jak można takiego muchomora wykorzystać -> Zielony muchomor.

Nowe muchomory trochę bliżej:
Muchomor czerwony z wypukłym kapeluszem i odrobiną zieleni na blaszkach






Muchomor czerwony z płaskim kapeluszem i brązowymi akcentami





Wyobraźcie sobie że planowałam muchomorom zdjęcia nawiązujące do Królewny Śnieżki już od jakiegoś czasu. Zielona buteleczka z trucizną, czaszka dla podkręcenia klimatu (ulepiłam ją w szkole na zajęciach z ceramiki), jabłka. Muchomory wypalone, tylko robić fotki.
Gdzieś po drodze, szukając całkiem czego innego, wpadłam do "lumpeksu". Trafiłam na hebanowe lusterko w którym szybkę bardzo malowniczo naruszył czas. 
Idealnie wpasowało mi się w zdjęcia i pewnie jeszcze nie raz się pojawi.




wtorek, 16 lipca 2019

Księżyc rozrabiaka.


Dziś musiałam Wam pokazać ten naszyjnik i pasujące do niego kolczyki bo nastąpił zbieg okoliczności.
Naszyjnik wykończyłam dobrych kilka dni temu i zostawiałam sobie zrobienie zdjęć na później. Ale wczoraj dzięki obserwowaniu na FB "Z głową w gwiazdach" uświadomiłam sobie, że to będzie idealny dzień.
Bo dziś wieczorem będzie widoczne częściowe zaćmienie Księżyca. Oczywiście jeśli chmury na to pozwolą. 
Dodatkowo już za kilka dni 50 rocznica pierwszego deptania Księżyca przez człowieka. 
Czyż to nie jest dobry dzień by pokazać Wam ten naszyjnik?



A w naszyjniku mała płaskorzeźba z Księżycem - rozrabiaką, który rozdmuchuje gwiazdki.


Przy okazji "oprawiłam" w ten sam sposób kolczyki pokryte kobaltowym, kosmicznym szkliwem, które pojawia się też na fragmentach naszyjnika.



Razem ładnie się prezentują, choć jak wiele razy chyba wspominałam nie lubię kompletów.


A na koniec coś Wam opowiem.

Byłam dzieciakiem i spędzałam wraz z siostrą czas u babci i dziadka. Może były to wakacje, nie pamiętam. Z całą pewnością było jeszcze całkiem ciepło ale ściemniało się już dość szybko.
Chyba przez okno zobaczyłyśmy, że coś ciekawego się dzieje i poszłyśmy do ogrodu. Dziadkowie oglądali telewizję i nie dali się namówić na wyjście. Z zadziwieniem patrzyłyśmy jak na Księżyc nasuwa się cień. Oglądałyśmy, nie wiedząc o tym że to zaćmienie Księżyca. Wiecie, to było dawno temu, nie można było sobie wygóglać co takiego dzieje się na niebie, trzeba było poszperać w encyklopedii lub liczyć na wiedzę dorosłych a my nie chciałyśmy przegapić ani minutki. 
Gdy najciekawsza część się skończyła wróciłyśmy do domu a tam podekscytowany dziadek właśnie chciał gnać na zewnątrz by oglądać zaćmienie bo w telewizji o nim wspomnieli. 
:D


Zapolujecie dziś na zaćmienie?
Ja z całą pewnością. 
Uwielbiam takie zjawiska.

A przy okazji jeśli nie znacie to koniecznie zajrzyjcie na podlinkowany powyżej profil "Z głową w gwiazdach" i popatrzcie na relację z ostatniego zaćmienia Słońca obserwowanego w Chile- to jest absolutnie kosmiczne! Zaćmienie Słońca a po oceanie przesuwa się cień Księżyca. Niesamowite.

:)


niedziela, 14 lipca 2019

Rodzina Broszkotów


Rodzina Broszkotów spotkała się przy uroczystym, niedzielnym obiedzie. Najedli się kotkowie słusznie więc gdy po obiedzie, po deserze, fotograf w końcu rozstawił sprzęt i spędził wszystkich w jedno miejsce niektórzy lekko przysypiali.
;)


A tak prezentują się poszczególni członkowie rodziny:

Aleksander

Teresa

Jan

Antoni

Justyna

Jakub

Filip

Sylwia

Leon

Stella

Norbert

Ignacy

Mariola

Daria

Regina

^. .^

środa, 10 lipca 2019

Kubeczniki


Rzadko próbuję zbliżyć się w ten sposób do natury. Albo inaczej -  generalnie bawi mnie to gdy ceramiczny grzyb wygląda jakby był prawdziwy ale tylko nawiązuję do prawdziwych gatunków.


Gdy zrobiłam w lesie ostatnio fotkę kubeczników pospolitych, którą dorzucam na końcu wpisu, zdałam sobie sprawę że mam szkliwa które mogą te "kubkowe" kolory udawać. A że kubeczniki podobają mi się niezmiernie to zrobiłam z nimi pieniek ceramiczny.






Pieniek jest niewielki - najdłuższe miejsce to 6,5 cm, najwyższe 2,8 cm.
Idealnie nadaje się na przykład do lasów w słoiku.






Lepienie i umieszczanie w kubkach perydioli to była niezła zabawa ;)
Kilka sztuk tych małych pastylek nawet zgubiłam. Ich średnica to jakieś 2 mm.
Za ich pomocą prawdziwe kubeczniki "rozsiewają się", ciekawe czy za jakiś czas w pracowni wyrosną jakieś nowe ceramiczne kubki ;)


A na koniec moje zdjęcia kubeczników pospolitych zrobione w lesie. 
Świeżutkie z maja - to te spowodowały iskrzenie w głowie ;)


I starsze które spotkałam w marcu.