środa, 24 listopada 2021

Inwersja




Inwersja.

Całkiem niedawno w naszej pogodzie pojawił się "zgniły wyż" i porządna inwersja temperatury. Nad całą Polską wisiały niskie, gęste chmury. Za to szczyty gór wyglądały nad nimi i kto w tym czasie mógł znaleźć się wyżej ten naoglądał się pewnie nieziemskich widoków. 

Ja akurat takiej okazji nie miałam za to mogłam to narysować. 




I tak powstał obrazek z nocnym widokiem na góry, chmury i Księżyc, a wszystko, tak na wszelki wypadek by wiatr nie rozwiał, zamknęłam pod szklanym kloszem ;)








A po głowie w czasie rysowania wciąż chodziła mi myśl taka (z gatunku myśli bajkowych a nie racjonalnych) - niezbyt miło musi być ptakom w takiej wilgoci i chłodzie, ciekawe czy szukają noclegu wyżej tam gdzie cieplej i bardziej sucho ;)
I z tego powodu jedna ptaszyna na nocleg wybrała Księżyc. 




A poniżej kumulacja inwersji . Jedna na obrazku a druga w szklanej półkuli. 

Inwersja = odwrócenie.




Format A4. Papier, tusz. 













wtorek, 23 listopada 2021

Wieczór w lesie - puzzle


Pamiętacie moje pierwsze puzzle? 
"U siebie jak w niebie" powstały w sumie po to by przetestować własny rysunek, sprawdzić czy nada się do takiego użycia, sprawdzić jak wyjdzie wydruk, jak się będą układały. Wg mnie wyszło to bardzo fajnie i już wtedy w głowie układał mi się plan na rysunek skrojony pod temat puzzlowy. 

I tak powstał rysunek "Wieczór w lesie"



Starałam się by rysunek był bogaty w detale, żeby te detale różniły się sposobem rysowania, chciałam też ukryć w nim co nieco wiedzy i tak sobie myślę że udało się nie najgorzej ;)

Potem musiało trochę czasu minąć zanim wszystko udało mi się przygotować do druku (ile ja się męczyłam z okładką!) i choć pierwsze pudełka puzzli z tym wzorem miałam latem dopiero teraz o nich piszę. 




Moje drugie puzzle są czarno-białe, mają 600 elementów, po złożeniu rozmiar ok 42x60 cm, półmatową, bardzo przyjemną powierzchnię. 






Nawet tam gdzie jest niebo czyli największa powierzchnia narysowana w taki sam sposób, widać różnice między elementami. No i elementy są tak wycięte że pasują tylko na swoje miejsce. 





Nie wiem czy to pamiętacie ale rysunek tak zaplanowałam by miał w sobie też taki element edukacyjny poza bajkowym. Co prawda zając jest w swetrze a ryjówka ma berecik, to pojawia się tu dużo prawdziwych gatunków roślin, zwierząt, grzybów i nie tylko. Można próbować samemu poszukiwać tego co pojawiło się w lesie ale pomocą służy też mały przewodnik który dorzucam do każdego pudełka 




Tak myślę że to może być świetny prezent. Dla siebie, dla innych. 




Jeśli puzzle Was interesują piszcie do mnie śmiało - puzzle.karolinag@gmail.com

:)



piątek, 19 listopada 2021

Papier grzybowy


Pracuję ostatnio nad czymś tajemniczym, na premierę jeszcze trzeba będzie poczekać, pewnie wcześniej pojawią się inne rzeczy ale gdzieś między tymi wszystkimi czynnościami postanowiłam zrobić użytek z pewnej wiedzy. Mianowicie dowiedziałam się jak zrobić papier z grzybów. Akurat jeden z nadających się do tego gatunków rośnie w miejscu które często odwiedzam. Jedyny problem polegał na tym, że zazwyczaj, świeże, żywe osobniki można znaleźć do października a tu już listopad. Ale przecież grzyby nie znają się na kalenarzu! Miałam szczęście i jeszcze kilka nadających się znalazłam.



Namieszałam w garach, gotowałam, miksowałam, skleciłam ramki do czerpania papieru, przygotowałam straszne ilości szmat, szmatek, ręczników, pomyślałam co dla urozmaicenia mogę dorzucić do masy papierowej i zaczęłam zabawę. 






Jeszcze muszę dopracować detale, suszenie, przygotowywanie masy, opanować marszczenie się ale efekt i tak jest bardzo fajny.

Poniżej czysty papier grzybowy bez dodatków





Tu z kwiatami czosnku przedziwnego (Allium paradoxum)



Ten zaś czysty z dodatkiem kwiatostanów trzciny i okruszkami ciemnych grzybów (małe sześciokątne arkusze), barwiony sokiem z łupin cebuli oraz barwiony sokiem z dodatkiem łupin. W części wylądowały też fragmenty łodyg rdestowca ale chyba nie jestem przekonana do tego dodatku.


Trzcina + ciemne grzyby



Cebula dała papierowi morelowy kolor ;)


Na arkuszach mniej udanych albo takich które przypadkiem umknęły z powolnego suszenia i stały się bardzo faliste, przetestowałam różne rzeczy - tusz, atrament, złoty tusz, odbiłam kilka stempli (tuszem, ale muszę też sprawdzić farbę drukarską)



A na deser powiem wam jakiego grzyba użyłam bo to Was pewnie też ciekawi.
Użyłam pniarka brzozowego Fomitopsis betulina to niejadalny grzyb pasożytujący na brzozach. Niejadalny ale nie znaczy to że trujący, używa się jego naparów do picia, był używany do tamowania krwawień. 
Tu można o nim więcej poczytać - artykuł na Wikipedii

To że nie jest trujący pozwoliło mi dość swobodnie "bawić się" po prostu w kuchni.

Niestety fajne zdjęcie młodego pniarka zaginęło mi gdzieś w otchłani komputera lub telefonu więc pokażę Wam go na ostatnich zdjęciach z lasu.