Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w moim :D. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w moim :D. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 września 2011

:D


Skończyłam! Serio, serio. i udało się fotki zrobić. choć cały dzień padało, choć nie zapowiadało się dobrze.... kiedy Natasza - cud dziewczyna - w końcu pod wieczór miała chwilę, zza chmur odrobina ciepłego światła się pojawiła. 

Traz nie mam możliwosci porządnego zaopiekowania się zdjęciami więc tylko jedno takie wesołe pokazuję. 
:) nie wytrzymałam. 
Niecierpliwość zwyciężyła. Ech....

wtorek, 23 sierpnia 2011

Zu w listkach, zdobycze i klątwa


Na początek moja osobista kuzynka (hm, hm, Prezesie wybacz.... jak to było.... siostra wujeczna??) w listkach niebieskich. Zwijałam już się z Jarmarku, rozkładałam stoisko, Zuza przybyła i nabyła. Nie mogłam jej fotki nie zrobić :)
Ostatnia klientka :D


Temat kolejny zdobycze. Oszczędnie bardzo potraktowałam tegoroczny jarmark chyba intuicyjnie przewidując oszczędność społeczeństwa. Nie przymierzyłam kapeluszy u ulubionego Kapelusznika - bo wiem, że na punkcie któregoś oszaleję. Zostawiam to sobie na przyszłość. Torby, torebki za którymi szalałam same mnie dopadły, ale pójście w ilość niestety pozbawiło je smaczków, więc ze spokojnym sercem odpuściłam.....

Ale za to spotkałam ostatniego dnia na starociach "pieczątkę" do batików której odpuścić nie mogłam a dziś tylko żałuję, że przy targowaniu nie zaczęłam od niższej sumy bo chyba miałam szanse.

Dostałam od Prezesa naszego Syndykatu buty. Robota ręczna, niemal niezniszczalna, boska skóra, piękny len !
Zdobyłam u mojego ulubionego Srebrnego Pana (też z Syndykatu) co nieco do mojej kolekcji....


a od Kasi dostałam genialny rekwizyt :D

ach .... dostałam jeszcze łóżko!
Cudne!! Ciągle nie mogę się nacieszyć. 

no i na koniec.... klątwa....

Znam Taką którą dopada klątwa jarmarkowa. Mnie z całą pewnością dotyczy pojarmarkowa. 
W wyniku różnych zbiegów okoliczności dostawca prądu podstępnie mi go odciął. "Romantyczny" wieczór przy świecach, kabel przez okno do sąsiadów w celu podratowania życia lodówki, dwie godziny w kolejce do obsługi klienta (nie powiem ile tam jechałam bo punkt przenieśli!! o mało się o drzwi nie rozdyźdałam w tym starym) , pół minuty rozmowy w celu odkręcenia afery, Dziś prąd przywrócony ale tylko częściowo bo przy okazji zepsuł się pewien pstryczek-elektryczek (uf naprawiony). Samochód jednak zepsuty bardziej.  Masakra!
Pomiędzy tym wszystkim przytarganie wszystkiego co miałam na jarmarku do domu. 
Ratunku!!!! Czy Potop Szwedzki nie wystarczy?? 

Nie mam w zwyczaju, ale łacina nie tylko na usta się cisnęła ale i cichutko z nich się wydobywała, ech....  nigdy tak sobie nie pozwalałam...

....w zeszłym roku też mnie dopadła ta klątwa. było wesoło ;>....

:) 
Chyba pokłady optymizmu mam duże. 
Ucieszyłam się że w końcu miałam pretekst by odsunąć lodówkę i za nią posprzątać.

Ale już mam dosyć. 
Poproszę by to już był koniec.  



niedziela, 7 sierpnia 2011

w jarmarkowy dzień deszczowy ....


..... zmokły magnesy.
teraz się suszą. 

a wcześniej, zanim zaczęło padać i po pierwszej serii deszczowej odwiedziły mnie piękne Panie, nabyły ptaszkowe kolczyki i zgodziły się na uwiecznienie na karcie aparatu :)


kilka fotek z dnia:
(no dobrze.... przyznam się - jedna ustawiona ale na podstawie tego co chwilę wcześniej zauważyłam i nie zdążyłam zareagować)




a gdy już wracałam do domu..... 
:D

(aparat ciut oszukał kolorystykę. ale moc zjawiska chyba przekazał )

:)

sobota, 6 sierpnia 2011

...J.D....


Dzisiejszy dzień na szczęście obył się bez dziwnych zjawisk. 

Za to z rana mogłam sobie pooglądać piękne chmury (fotka poniżej) a trochę później choć przez chwilę na żywo a potem już tylko na fotce uroczą dziewczynę w nowo zakupionym kapeluszu :D (powyżej) 


poniedziałek, 1 sierpnia 2011

postraszyło....


oj, postraszyło deszczem dziś.
Na szczęście szybko chmury zmieniły się na mniej deszczodajne. 

A w wolnej chwili wybrałam się na starocie. Po drodze spotkałam Gosię w moich kolczykowych ptaszynach :D

o tych:

:)

czwartek, 5 sierpnia 2010

o Euzebiuszowym kapeluszu

czasem jest tak że przedmiot który robię jest odrobinę dziwny, szalony, taki "nie dla ludzi" i jeśli nie zostaje on ze mną na zawsze to bardzo mnie ciekawi kogo on przyciągnie. najczęściej jest tak że w pewnym momencie pojawia się osoba która wyglada tak, bądz tak się zachowuje, że widać że ten mój przedmiot na nią czekał.

mam wrażenie że tak było i tym razem.
na moje stoisko jarmarkowe przyniosłam kapelusz Euzebiusza o którym pisałam dość dawno temu.
Następnego dnia pojawiła się na moim stoisku niezwykła osoba a dzień później stała się właścicielką kapelusza.
powiedzcie czyż nie na tę miłą Panią czekał mój wytwór przypadku i fantazji?



(zdjęcie dalekie od doskonałości tylko z mojej winy, a cieszę sie że je mam i nie zapomniałam go zrobić :) )