Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filc. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 czerwca 2012

Piwonia.


No i jest kolorowo.
Choć wg założeń miało być: słonecznie, wakacyjnie, kolorowo, wesoło.... zostało tylko kolorowo. 
Jakoś reszta nie wyszła. Czy to z powodu szarości za oknem czy z innego w sumie nie ważne.
Do uwiecznienia na zdjęciach miałam pęczek nowych bransoletek (bardzo mi się podoba jak wyglądają gdy jest ich na ręku dużo), fascynator ciut przypadkowy i ciągle Wielka Ważka czekała na jakąś sprzyjającą sytuację. 
Ważki nie widać?? ;>
Ważka jest. Na końcu posta wrzucę to samo zdjęcie bez zabaw "postarzająco-umajających", będzie ją widać. :)

Do rzeczy zatem.
Na początek pęczek bransoletek:







(na zdjęciu głównym wystąpiło ich oczywiście więcej - pojawiały się już we wcześniejszych wpisach)

Fascynator, który miał inaczej wyglądać ale przyznaję bez bicia co nieco "zepsułam" przygotowując filc więc tę sytuację wykorzystałam i poszłam w inną stronę. Do tamtego tematu wrócę zapewne niebawem :)


No i na koniec powtórka z rozrywki czyli widać ważkę :D


Sukienka ciągle jeszcze nie do końca przerobiona, odziedziczona po Babci. 
Piwonia prosto z ogródka, pachnie obłędnie :)

Z pierwszym zdjęciem mam pewne skojarzenie....
ciekawe czy Wy też macie podobne?
Do mojego się na razie nie przyznam. 
Ogromnie jestem ciekawa waszych opinii i skojarzeń jeśli oczywiście jakiś macie :D



poniedziałek, 10 października 2011

Gabriela


Gabriela jest "odrobinę" retro.
Lubi plisowane spódnice, berety...

Beret ufilcowany z delikatnej wełny (nie gryzie, nawet w czoło!) haftowany w gwiazdki.
Zdjęcia poniżej już czarno białe nie są :) takie są kolory berecika.



Gabriela lubi również naszyjniki "perłowe" i kwiaty.
Naszyjnik z koralikowego węża, zapinany na guzik z masy perłowej, ozdobiony jedwabnym kwiatem.
Kwiat ma zapięcie może zatem być samodzielną broszką. 
(te zdjęcia też czarno-białe nie są :))


Jak Wam się podoba Gabriela?


Na zdjęciu występują również kolczyki od Werki, a na manekinie moja zdobycz - oryginalna sukienka z lat 60.
....
Pożyczonemu manekinowi nie będę nic zarzucać - cieszę się, że u mnie jest, ale przyznam.... marzy mi się taki piękny manekin, ładnie u góry wykończony, drewniany, lub obity lnem.... ech... :D
....
Ciekawe czy ktoś się domyśli dlaczego Gabriela ;)
....
Jeśli wcześniej niczego innego nie zrobię, jeśli nie będzie jakiejś depresji to następnym razem będzie kolorowo.
:)

sobota, 1 października 2011

białe, szare, czarne.

No to koniec. Koniec serii czarno-białej bo choć jeszcze kilka kapeluszy zostało uwiecznionych to fotki nie nadają się do publikacji. 
;> nie chcę nikogo straszyć.
a tu znów nuda, powtórka, malwinowy beret wraca jak bumerang. 

....

A żeby w tonacji czarno-białej pozostać pokażę Wam część efektów wczorajszego farbowania.
Czarnym barwnikiem chciałam uzyskać mulinę szarą. chciałam żeby była taka od jasnego do ciemnego i to wyszło jak zaplanowałam. 


A to co zaplanowałam zafarbować na czarno... całkiem nie wyszło. Dopiero dziś rano uświadomiłam sobie że wzięłam ten barwnik, który na wełnie czarny nie wychodzi. 
Do garnka powędrował zatem barwnik odpowiedni a potem to co nie złapało koloru. Teraz powinno być już dobrze.

:)

czwartek, 22 września 2011

Osa

Mała przerwa w dostawie zdjęć z Nataszą - czeka mnie ciut pracy nad nimi a chcę to zrobić na spokojnie. W związku z tym wracam do niedokończonego tematu - czyli fotki czarno-białe z fascynatorami i kapelusikami. Tym razem "na tapecie" Osa. 
Fascynator filcowy, ozdobiony koralikami i cekinami. Oparty na tym samym pomyśle co Pola.
Na początku miałam ochotę dać mu na imię Maja, ale Maja to przecież pszczółka, a kolory fascynatora jednak mało pszczele, raczej ostre jak osy. Osa w bajce o Mai imienia chyba nie miała, więc pozostanie i u mnie Osą bez imienia :)


sobota, 3 września 2011

"nowy" fascynator i mini konkurs.

Dlaczego "nowy"? Bo powstał jakoś na przełomie czerwca i lipca i nie doczekał się zdjęć. Nie miałam na niego pomysłu. Ale nie był w tym osamotniony. Ciut młodszy braciszek też czekał na pokazanie się w cyfrowym świecie.
Przyjdzie i jego kolej..... niech tylko wrócę z wakacji i obrobię fotki. 
Kilka tych już wykończonych zabrałam ze sobą więc tym razem nawet w czasie wakacji pokażę "wytwory" a nie tylko las i psią mordkę. 


A mini konkursik?
A taki szybki i nagrodą niespodzianką. 
Pachnącą.
Ponieważ nie mam pomysłu jak nazwać ten fascynator czekam na Wasze propozycje do wtorku, 6 września do godziny 18. :)
Propozycje rzucajcie w komentarzach. Nieposiadających bloga proszę o podanie adresu @ dla ułatwienia kontaktu.  :)
Rozwiązanie  - mój osobisty wybór we wtorek wieczorem. 
Taki przynajmniej mam plan. 

Przypomnę tylko że wszystkie dotychczasowe fascynatory mają damskie imiona i tej zasady się trzymajmy a imiona można znaleźć klikając na etykietę "fascynator" (albo pod tym postem albo po prawej stronie gdzie są wszystkie etykiety).

Bawicie się??
:D


A tak wygląda to coś z mojej głowy w normalnych kolorach. 
Różowa okrągła podstawa, ciut jaśniejsze małe kwiatki i jeden duży oraz fioletowe piórka.
:)




Oczywiście Wasze opinie na temat ozdobnika, fotek i wszelkie inne też mnie bardzo interesują.
Żeby coś napisać nie trzeba brać udziału w konkursie :)

bo ja bardzo lubię jak coś piszecie....
lubię tak sobie poczytać.... i jak mi coś nie wyszło to też piszcie. Zniosę ;), przetrawię, pomyślę.....
:D

poniedziałek, 18 lipca 2011

bzyk tropikalny.


Obudziłam się dziś o piątej. Stwierdziłam że się chyba starzeję ;) 
O piątej nie wstałam, ale na szczęście niewiele później to zrobiłam. Wykonałam podstawowe czynności poranne i jeszcze zanim zrobiłam sobie pierwszą kawę powędrowałam do ogródka żeby wykorzystać wkradające się do niego powoli słońce. 
Ogródkowe rośliny stanowić miały tło dla mojego nowego bzyka roboczo zwanego tropikalnym.
Właściwie nie miałam go robić teraz kiedy tyle roboty przed Jarmarkiem Dominikańskim, kiedy tyle rzeczy w związku z nim się nie układa, a taka ważka to naprawdę wiele godzin roboty. Pamiętałam jeszcze jak to było przy Złotej Ważce :D. Ale jakoś miałam cichutką chętkę na ważkę w takich kolorach, tkaniny na skrzydła już miałam ufarbowane, Kasia uszczęśliwiła mnie niemożliwie czesankami w cudnych kolorach (a wśród nich te wymarzone dla ważki, które sama miałam próbować uzyskać) a na dokładkę ostatnio zamówione koraliki idealnie wpasowały mi się w całość. No i jak tu zostawić tę robotę na później?
Wczoraj wieczorem udało mi się bzyka skończyć. Długo to trwało bo oczywiście nie mogłam sobie pozwolić na to by tylko nim się zajmować. 
Pomysł żeby zdjęcia zrobić z samego rana był doskonały. Teraz już słońca zza grubej warstwy chmur nie widać, pewnie zaraz zacznie padać. Oj nie rozpieszcza nas ten lipiec tego roku.
Z ważką wędrowałam po całym ogrodzie szukając dla niej najlepszego tła. Na pierwszym zdjęciu przysiadła wśród lilii o pomarańczowych kwiatach, potem na liściach funkii pod białymi kwiatami hortensji....


następnie na krzewie machonii a w tle koloru dodały kolejne lilie tym razem bardziej czerwone.  


potem jeszcze trochę pozwiedzałyśmy ogród a ja upolowałam kilka zbliżeń detali. 




Nie tylko mój bzyk w tym ogródku był. Oczywiście uciął mnie komar niecnota. I to podwójnie.
Spotkałam też trzmiela przy porannej toalecie :)


Wybaczcie trzęsący się kadr. Film robiony z ręki, tak by być jak najbliżej a równocześnie trzmiela nie wystraszyć. 

Tak naprawdę to powyższe zdjęcia nie są tymi wymarzonymi dla tej ważki ale.... wymarzonych nie będzie. Brak mi czasu, osoby z drugiej strony aparatu (wszystko jedno z której :D byle by efekt był taki jak trzeba) , w tej chwili brak mi słońca..... znów marudzę!

Dla pokazania proporcji (no nie wiem czy to widać!??) fotka absolutnie paskudna, testowa, robiona wczoraj bardzo późno, w okropnym oświetleniu z rurą w tle a ja nie dość że potargana niemiłosiernie to na dokładkę tuż przed snem, bez "oka", zmęczona. I ta mina! hłe hłe. 



Ważka tak jak i poprzednia jest wielofunkcyjna. Można ją potraktować jako naszyjnik, broszkę, fascynator, ozdobę na ścianę.....
Jest od swojej poprzedniczki trochę mniejsza choć rozpiętość skrzydeł ma taką samą. 
W związku ze skrzydłami - wiem, że ważki mają skrzydła proste, ale proste wyglądają przy moim bzyku martwo. Wygięcie dodało im życia i lepiej cała ważka układa się z człowiekiem. :)

Ciekawa jestem co o bzyku myślicie.

Kiedy kończę pisać, wklejać zdjęcia aż trudno uwierzyć że powyższe fotki robiłam dziś. Mrok, pada, 17 stopni. brrrr....

wtorek, 21 czerwca 2011

kwiaty



Skończyło się bywanie w miastach różnych.... wróciłam do siebie i coraz porządniej myślę o Jarmarku Dominikańskim. W panikę jeszcze nie wpadam. ale pewnie bez paniki się nie uda.
W czasie pobytu w Poznaniu troszkę się nudziłam.... co zrobić gdy się nudzi? Czytać. Albo wymyślać i najlepiej zapisać lub narysować to wymyślone.
W notatniku pojawiło się sporo "bazgrołów". Czyli za jakiś czas będą rzeczy całkiem nowe.
Jedna już w "produkcji". Co prawda wczoraj mimo zapału do pracy szło mi wyjątkowo źle - szyłam i prułam, szyłam i prułam, i prułam, i prułam.....
Za to dziś z samego rana pierwsze zszywanie od razu dało pożądany efekt.
Mam nadzieję że niedługo pokażę efekt końcowy.

W międzyczasie wymiętoliłam kilka kwiatków jedwabno-filcowych.
Może nieprzesadnie lubię je robić, ale za to lubię szczególnie w nich te miejsca gdzie jedwab się z wełną przenika.




Kwiaty wg mojej koncepcji służą do wpinania we włosy ale oczywiście potraktować je można również jako broszki czy cokolwiek innego.

piątek, 8 kwietnia 2011

Złota Ważka


UF! w końcu ją pokażę. Moją wielką złotą ważkę. Przynajmniej jak na moje możliwości wielką.
Choć..... zrobiłam kiedyś większą. Ale ceramiczną.
Ta została ufilcowana z własnoręcznie farbowanej wełny i jedwabiu. Skrzydła powstały z farbowanej w tym samym garze bawełny. reszta to szycie, haftowanie, drucików wyginanie, kombinowanie.....
Kolejnymi etapami już się trochę chwaliłam tu, tu, tu i tu.
Przy okazji przyznam się do inspiracji.
Gdzieś na samym początku pomyślałam sobie.... zrobię ważkę. Złotą, jasną wiosenną taką jak u Muchy!
Ważkę sobie wyobraziłam, wiedziałam jak ma wyglądać i co ciekawe efekt ostateczny nie odbiega wcale od tego co wymyśliłam, wymyśliłam sobie fotkę na której ją chciałam pokazać - tu już trochę gorzej poszło (coś ostatnio jestem zawiedziona fotkami które robię)  a potem postanowiłam przejrzeć twórczość A. Muchy coby się jeszcze poinspirować i po pierwsze okazało się, że nie mam żadnego albumu z jego pracami mimo, że je bardzo lubię (trzeba to będzie nadrobić) po drugie gdzieś mi zaginął kalendarz w którym trochę obrazków było, po trzecie wcale tych owadów u niego nie ma tak dużo a ważki nie znalazłam wcale (co nie znaczy że gdzieś jej tam nie ma, przecież wszystkiego nie obejrzałam)! Może zatem ja miałam skojarzenie z nazwiskiem? A może z czasem bo wtedy owady "modne" były? Tak, tak, ten Mehoffer to był dobry trop w sumie.

Ale jeszcze chwila o tym moim "produkcie" ostatecznym.
Ważka jest przedmiotem wielozadaniowym. Tylko trzeba chcieć ją wykorzystać ;)
Ma ona pętelki za pomocą których można stworzyć z niej broszkę, naszyjnik, ozdobę kapelusza, płaszcza, szala, torebki, fascynator.....








i jeszcze trochę zdjęć szczegółów:




i co? i co o niej myślicie?
:D