sobota, 24 sierpnia 2019

Księżyc nad miastem.


Tyle mam rzeczy do pokazania Wam że nie wiedząc od czego zacząć zdecydowałam się na tę najnowszą. 
Rysunek zrobiłam z myślą o konkretnej osobie (już go wręczyłam i mogę go teraz pokazać), której podobała się moja książeczka o Złotym Księżycu. Jeśli nie kojarzycie o czym piszę to tu jest wpis na ten temat - "Złoty księżyc, czyli o tym jak popełniłam dużo błędów i jestem z tego zadowolona."


Postanowiłam narysować większą wersję jednego z obrazków.
Oczywiście nie jest to kopia bo na większym formacie mogłam trochę inaczej rysować, a kopiowanie jest dla mnie nudne. Wolałam ten sam temat narysować w podobnym klimacie ale z pełną swobodą w detalach. 


Rysunek tuszem na beżowym papierze.



Poniżej zdjęcie rysunku w książeczce.


środa, 14 sierpnia 2019

Stare drzewo



Lubię stare drzewa, takie po których widać że sporo przeżyły, że były i burze i wichury, że trwają na swoim miejscu od dawna.



W załomach kory żyją różne żyjątka, w dziuplach mieszkają ptaki albo wiewiórki.




Udało mi się przełamać i rysować na stoisku na Jarmarku Dominikańskim. Zazwyczaj wolę w spokoju, przy własnym stole.


piątek, 9 sierpnia 2019

Wilgotnica


Praca nad tym naszyjnikiem sprawiła mi sporo przyjemności. Wszystko w nim wygląda dokładnie tak jak chciałam, kolory szkliw, koralików i jedwabiu zagrały zgodnie z planem a moja ceramiczna wilgotnica jest podobna do tych prawdziwych.

Wilgotnicę czapeczkowatą a także jej siostry, równie piękne i bajkowe bardzo bym chciała na żywo spotkać, na razie mogę je tylko podziwiać na zdjęciach a dzięki Robertowi autorowi poniższego zdjęcia mogę i Wam tego grzybka pokazać. Czyż nie jest cudny choć różowy? ;)


Wilgotnica czapeczkowata, Humidicutis calyptriformis
fot. Robert Kozak



Tak mi się te grzyby spodobały, tak ta konkretna wilgotnica zgrała mi się z paletą szkliw że, jak rzadko, postanowiłam przedstawić konkretny gatunek.



Zmiksowałam więc różne odcienie zieleni, na kapelusz dałam porcję różowego a na trzon grzyba nieco bieli.



Spotkaliście kiedykolwiek takiego grzybka?
Ja się rozglądam i mam nadzieję że kiedyś się uda.



środa, 7 sierpnia 2019

Nad wodą



Pamiętam jak wymyśliłam sobie takie właśnie oczka ceramiczne. Z wgłębieniem w którym mogę "ukryć" delikatne elementy, opowiedzieć małą historyjkę.
Dzięki temu że chowam je we wgłębieniu są one bezpieczne.
Jeden z pierwszych naszyjników tak zrobionych został u mnie, noszę go bardzo często również zimą, bez obaw zarzucam na niego szal i płaszcz.



Ale nie o tym bezpieczeństwie chciałam pisać.
Pamiętam jak robiłam jedne z pierwszych takich naszyjników. Myślałam wtedy o historyjkach znad wody. Rzut oka na staw, rzeczkę czy zarośnięte jezioro. jakieś liście na wodzie, inne pod wodą, trochę bąbelków.
Znów wróciłam do takich tematów w tym naszyjniku.



Nawet wybrałam się z naszyjnikiem do jednego z gdańskich parków gdzie są stawy i rzeczka by zrobić kilka zdjęć w terenie ale jakoś doskonale mi nie wychodziło. Najfajniejszym tłem okazał się liść lepiężnika różowego którego właśnie nad wodą najczęściej można spotkać. Zdążyłam zrobić kilka zdjęć i nagle zaczęło się ściemniać i mruczeć - najwyraźniej zbliżała się burza. 






poniedziałek, 5 sierpnia 2019

Niemal całkiem biały



Gdy przygotowuję kolejną serię grzybów robię im przed poszkliwieniem fotkę rodzinną (tu przykład -> KLIK). Za każdym razem myślę o tym by zrobić taką specjalną, monochromatyczną serię. Ten pieniek z grzybkami jeszcze nie jest taki jaki powinien być by do takiej serii należeć ale jest całkiem blisko.




Dodałam mu bardzo niewiele koloru.
Nieco bladej zieleni na kapeluszach grzybów, nieco mocniejszej w miejscu gdzie grzyby wyrastają z pieńka.



Pozostałe części potraktowałam transparentnym lub białym szkliwem.






Ciekawa jestem co myślicie o takiej serii bez koloru.
Jasnej, kremowej, lub ciemnej jak gorzka czekolada. 



sobota, 3 sierpnia 2019

Muszelka


Znów zaglądamy nad morze.
Małą muszelkę ukryłam w delikatnym wgłębieniu w ceramicznym koralu, jak w niewielkim dołku w piachu na plaży, wypełnionym wodą.



Tym razem nie zrobiłam zwykłego, płaskiego z tyłu kawałka ceramiki. Zrobiłam owalny koralik pokryty z każdej strony szkliwem potem oprawiłam go w koraliki i zawiesiłam na uplecionym kolorowym, bawełnianym sznureczku. 


Naszyjnik jest niewielki, lekki, bardzo letni. 
Jak pamiątka z pobytu nad morzem. 

czwartek, 1 sierpnia 2019

Złoty księżyc


Miałam ostatnio chęć na księżyce. Ceramicznych elementów w tym temacie powstało kilka. Ten choć nawiązuje kolorystycznie do księżyca który zrobiłam w zeszłym roku jesienią to oczywiście jest inny. Tamtemu nawet nie zdążyłam porządnych fotek zrobić. Pokazałam go tylko na takich z telefonu.
Nie ma szans żeby powstał identyczny, zawsze zmieniają się detale, proporcje.


Złoty (a tak naprawdę raczej miodowy) księżyc, pyzaty, delikatnie uśmiechnięty, oprawiłam w koraliki i zawiesiłam na grubym rzemieniu.