sobota, 1 grudnia 2012

małe zakochańce


Takie małe a takie zakochane!

Kolejne ptaszyny, kafelki, chmura i eksperymentalny karp właśnie nabierają rumieńców w piecu.
Oby dobrze wyszły.
:)


środa, 28 listopada 2012

Wierzby


Co tu dużo pisać. Po prostu kolczyki z jesiennymi wierzbami. Dwie wierzby, każda inna.

Znów próba zrobienia fotek przy sztucznym świetle. Chyba wciąż nie do końca udana, ale dziś naturalne światło w deficycie. Za to dużo mroku i mlaskania opon na mokrym asfalcie - słyszę ten dźwięk za oknem.



wtorek, 27 listopada 2012

Jasna.


Czerwony, zielony, kremowy i minimalny dodatek z bardzo ciemnego brązu. 
Czyli kolejna kulka. Tym razem rozmiar jak u poprzedniczki którą dziś rano pokazałam, za to kolorystyka kontrastowa. Jasna, ta kulka jest po prostu jasna. 







:)

kwiat


Wczoraj na FB zapowiadałam - będzie jutro wpis na blogu. 
Uf. Udało się. Jest.

Zbliża się grudzień, zatem i Festiwal w Poznaniu, czas na klasyczną panikę. 
Nie będę sobie powolutku pracowała, nie będę się zastanawiała. Czas na szaleństwo. ;)

Pierwszym efektem paniki było wyprodukowanie kilkunastu bułek a potem już ruszyłam do właściwej pracy. 
Na pierwszy ogień poszły poszkliwione dawno temu kule. Wymagały tylko wykończenia. 
Pierwsza, którą teraz Wam chciałam pokazać jest w charakterze podobna do poprzedniczki - kuli ze złotym ptaszyskiem. Zbliżona kolorystyka, tematyka, tym razem mniejszy rozmiar (4,5 cm średnicy)  i więcej zieleni.







Tylko z bardzo bliska widać że listki mają pod szkliwem delikatnie zarysowane żyłki.



Tyle na tę chwilę. 
Pędzę robić zdjęcia kolejnym dwóm naszyjnikom. Może pokonam mroki listopadowe i wyjdą trochę lepsze fotki. 
W 3mieście wyjątkowo mglisty ten listopad. 
:)

poniedziałek, 12 listopada 2012

....



to nie jest tak że nic się nie dzieje....
dzieje się, tylko jeszcze nie skończone.
najpierw zdrowa nie byłam, mocy mi brakło i głosu więc pracowałam bardzo wolno i cichutko ;) , teraz ciut szybciej ale z głową w ... gwiazdach. na dokładkę teraz jestem na chwilę w Pyrlandii....
przez tę chwilę będą fotki terenowe pojawiać się na drugim blogu. 
zapraszam.
wystarczy klik na powyższą fotkę.

mam nadzieję, że to nad czym pracuję uda mi się tu skończyć. wiele już nie brakuje. 
:)

środa, 17 października 2012

wschodnie inspiracje


Ciągle oglądam obrazki, inspirujące, pobudzające chęć zrobienia czegoś. 
Ostatnio kompletnie oszalałam na temat boro, shibori, nieco na temat batiku. 
Miałam co prawda plany na ostatnie dni całkiem inne ale dopadło mnie wredne choróbsko, więc moc miałam jedynie na siedzenie w fotelu i machanie igłą. 

Szmatki pofarbowane własnoręcznie różne miałam, kilka pokazałam w poprzednim poście, kilka jeszcze można było zobaczyć na FB, sutasz, też własnoręcznie barwiony w dodatku w odpowiadającej mi tonacji, był w wystarczającej ilości. Na fragmencie tkaniny odbiłam pieczątkę na złoto, pozszywałam, pohaftowałam, troszkę wytarmosiłam by nie było zbyt gładkie i grzeczne, uplotłam kilka drobiazgów, złożyłam w całość i tak powstał lekki choć wcale nie mały naszyjnik. 







A zaczęłam od wycięcia takich małych, jedwabnych łusek.


Tu już łuski naszyte i "wytarmoszone".


Bardzo jestem ciekawa co na jego temat myślicie.

Ps. Jako tło występuje wdzianko które udało mi się w "szmateksie" upolować. Cudo - mówię Wam. Jedwabne (haft i podszewka też!) w całości ręcznie szyte. Troszkę wygniecione - prasowanie go to niezła zabawa a mi zwyczajnie się nie chce. Chwilowo mam ogólne paskudne niechciejstwo chorowite.



czwartek, 4 października 2012

pokolorowałam


pofarbowałam, bo pomysł się krystalizuje. 
najpierw jedwabie.



potem bawełniane płótno.
troszkę pobawiłam się też woskiem przy okazji :)








poniedziałek, 1 października 2012

Pikantne Klapsy...


Jakiś rok temu pod wpływem pewnego spotkania w paskudnym miejscu zalągł mi się w głowie pomysł na prezent dla MG okraszony (mam nadzieję) zabawnym tytułem.
Powstała nalewka z gruszek moich ogródkowych (Klapsa zwana także Faworytką) oraz kilku pikantnych dodatków - imbiru i chili. 
Podoba mi się to połączenie :D
i podoba mi się, że nazwa jest niejednoznaczna - to mnie chyba najbardziej bawiło :D 

Sprezentowałam również MG naszyjnik.





Opakowanie oczywiście musiało się komponować z pierwszą częścią prezentu ;)