Żeby włożyć do pieca rozsądną ilość przedmiotów (rozsądną czyli ile wlezie!!) trochę trzeba się nakombinować. Kafle zajmują sporą powierzchnię, drobiazgi biżuteryjne upychane na każdym wolnym milimetrze, półki, podkładki, podstawki, druty... szaleństwo.
Powiedzmy sobie szczerze wszelkie ustrojstwa do pieca kosztują niemało. Jakaś sprytna konstrukcja do wypalania kafli marzyła mi się od dawna. To co znajdowałam w sklepach dedykowanych ceramikom wcale mnie nie kusiło. Po pierwsze wyglądają na to, że zajmują dużo miejsca. Zazwyczaj nadają się tylko do konkretnego wymiaru a ja jednak robię różne kafle-obrazki. No i cena....
Wymyślałam sobie różne konstrukcje ale jako, że wciąż nie czułam się przekonana do nich, to czekały na realizację.... aż nagle na "fejsikowej" stronie producenta fajowych płytek ceramicznych zobaczyłam cudną, prostą konstrukcję.
Uprościłam sobie ją jeszcze bardziej czyli polepiłam nóżki osobno i mam takie oto półeczki do wypalania kafli. Na razie wymiar jeden ale jeśli zdadzą egzamin przy najbliższym wypalaniu to sobie takich wyprodukuję duuuużo :D