Tydzień z nim walczyłam.....
Długo. Owszem pracochłonny był ale chyba najbardziej prace spowalniało choróbsko, które się do mnie przyplątało (ale w końcu wygląda na to że się rozstajemy. nie mam żalu ;) ).
Trochę pewnie też wpływu miała pogoda.... taka że tylko się zwinąć przy kominku (nie mam niestety) z kubkiem
kawy i książką.
W końcu jest. Dość niepozorny, mam nadzieję, że nie widać że tak wymęczony, zainspirowany uroczym grzybem o nazwie stułka trwała - coltricia perennis, którego to fotkę znajdziecie poniżej.
A poniżej to efekty wczorajszego farbowania.
Po pierwsze trochę energetycznego koloru - w planie śmieszny, bardzo energetyczny naszyjnik.
Po drugie coś co miało być jednolitym chabrowym kolorem..... chyba się plan nie udał ale i tak mi się podoba.
Ciekawe.... skąd wzięła się ta zmienność kolorów, mieszałam dokładniej niż pomarańczkę a tak śmiesznie wyszło.
Na ten kolor (jako że chaber nie wyszedł) planu jeszcze nie mam. Ale znajdzie się :D
Na zakończenie oczywiście ciągle namawiam na zabawę w
KONKURSIE
:)